Runda XXII - Ile powinien wynosić wiek emerytalny?

Żadna z sił politycznych w Polsce nie proponuje dziś podwyżki wieku emerytalnego. Wśród polityków dominuje pogląd, że ludzie powinni sami decydować, jak długo chcą pracować. Większość ekonomistów nie ma wątpliwości, że to podejście jest błędne.

Publikacja: 29.01.2023 22:17

Runda XXII - Ile powinien wynosić wiek emerytalny?

Foto: Adobe Stock

Podwyżka minimalnego wieku emerytalnego stała się w polskiej debacie publicznej straszakiem. Obóz rządzący próbuje przekonać wyborców, że wygrana opozycji oznaczałaby powrót do reformy z 2012 r., zakładającej stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego do 67 lat. Opozycja zdecydowanie zaprzecza, zdając sobie sprawę z tego, że tamta reforma była niepopularna w społeczeństwie. Wszyscy zdają się wierzyć w to, że perspektywa niskich świadczeń dla osób, które przejdą na emeryturę, gdy tylko będą miały taką możliwość, będzie skłaniała do dłuższej pracy. Czy rzeczywiście tzw. efektywny wiek emerytalny wzrośnie samoistnie, zwalniając polityków z konieczności podjęcia niewygodnej dla nich decyzji? Zapytaliśmy o to uczestników panelu ekonomistów "Rzeczpospolitej".

Pierwszy wniosek z naszej sondy jest jasny: wiek emerytalny musi być wyższy przynajmniej w przypadku kobiet, które dziś uprawnienia emerytalne nabywają pięć lat wcześniej niż mężczyźni. Ponad 95 proc. spośród 42 uczestników tej rundy panelu uznało, że dla obu płci wiek emerytalny powinien być równy. W liczącej już ponad dwa lata historii panelu "Rzeczpospolitej", taka jednomyślność ekonomistów była rzadkością. Co znamienne, szczególnie duże poparcie dla tego postulatu widać wśród kobiet. Wszystkie spośród 12 ekonomistek, które wzięły udział w naszej sondzie, zgodziły się z tezą, że wiek emerytalny dla obu płci powinien być jednakowy, w tym pięć zgodziło się zdecydowanie.

Teza 1: Minimalny wiek emerytalny w Polsce powinien być równy dla mężczyzn i kobiet.

Liczba respondentów: 42

Opinie ekspertów (42)

Aleksandra Parteka

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Politechniki Gdańskiej.

Odp: Zgadzam się

Kryterium płci oznacza de facto dyskryminację ze względu na płeć, jest formą wywierania nacisku na wycofywanie się kobiet z rynku pracy, skutkuje niższymi emeryturami kobiet oraz prowadzi do pogłębienia problemu ubóstwa. 

Marek Kośny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Zgadzam się

Nie widzę powodów dla utrzymywania (anachronicznego) zróżnicowania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn. I mam w tym kontekście na myśli nie tylko kwestie równościowe (czyli dyskryminację mężczyzn), zróżnicowanie przeciętnej (oczekiwanej) długości życia, ale także niewłaściwy system bodźców generowanych przez tego typu rozwiązanie, prowadzących do pauperyzacji kobiet-emerytek.

Marek Góra

Profesor ekonomii, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

To superważny cel. Przede wszystkim dla kobiet. Ich niższy obecnie wiek emerytalny jest nie tylko anachronizmem, ale przede wszystkim działa przeciwko ich interesowi. Coraz częściej dostrzegane jest, że to prowadzi do niskich emerytur kobiet. Rzadziej dostrzegane jest, że to ogranicza ich możliwości zawodowe w zaawansowanej fazie ich życia zawodowego na skutek ich krótszej w porównaniu z mężczyznami perspektywy zawodowej (mniejsze możliwości awansu organizacyjnego i płacowego). Na skutek tego emerytury kobiet są niższe nie tylko dlatego, że krócej na nie oszczędzają, ale dodatkowo dlatego, że mniej zarabiają w tym okresie kariery zawodowej, w którym zarabia się na ogół lepiej.

Gabriela Grotkowska

Dr hab. Gabriela Grotkowska, dziekan Wydziału Nauk Ekonomicznych UW

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Niższy wiek emerytalny dla kobiet w sposób nieubłagany oznacza wyraźnie niższy poziom dochodów emerytek i niższy poziom ich życia. Może to nie tylko rodzić poważne skutki społeczne, ale przede wszystkim wzrost zagrożenia ryzykiem ubóstwa. 

Maciej Bukowski

Doktor nauk ekonomicznych, prezes think-tanku WiseEuropa.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Tak. W chwili obecnej niski wiek emerytalny kobiet powoduje bardzo dużą różnicę w oczekiwanej sumie wypłat na korzyść kobiet. Przeciętna kobieta może oczekiwać prawie 30 proc. większej wypłaty z systemu emerytalnego niż przeciętny mężczyzna i to pomimo tego, że odprowadzi 10-15 proc. mniejsze składki. Zróżnicowany wiek emerytalny i to na korzyść kobiet jest dziś nieprzypadkowo ewenementem w krajach OECD. Wyliczenie znajdą państwo w raporcie WiseEuropa, którego premiera nastąpi 27 lutego 2023. 

Marek Dąbrowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Odp: Zgadzam się

Okres aktywności zawodowej należy dostosować do przeciętnej oczekiwanej długości życia. Z danych GUS wynika, że przeciętne dalsze trwanie życia mężczyzn w wieku 60 lat wynosiło: 16,7 lat w 2000 r., 18,3 lat w 2010 r., 19,3 lat w 2019 r. Analogiczne dane dla kobiet wynosiły: 21,5 lat, 23,5 lat, 24,2 lat. Tendencja wzrostowa nie budzi więc wątpliwości. Co prawda przeciętne oczekiwane dalsze trwanie życia zmniejszyło się w 2021 r. do 17,3 lat dla mężczyzn i 22,4 lat dla kobiet, ale jest oczywiste, że było to krótkookresowe zaburzenie będące wynikiem pandemii Covid-19. Dane na podstawie: GUS, Trwanie życia w 2021 r.

Andrzej Cieślik

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Zgadzam się

Obecnie żyjemy w czasach równouprawnienia kobiet i mężczyzn, zatem żadna grupa nie powinna czuć się dyskryminowana w świetle prawa. 

Wojciech Paczos

Doktor nauk ekonomicznych, makroekonomista, adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk.

Odp: Zgadzam się

Trudno mi znaleźć sensowne argumenty za zróżnicowaniem.

Tomasz Makarewicz

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwersytecie w Bielefeld.

Odp: Nie mam zdania

Rozmowa o wieku emerytalnym kobiet i mężczyzn powinna być częścią szerszej dyskusji, w której uwzględni się takie problemy jak dostępność opieki przed- i szkolnej, równość w urlopach rodzicielskich, dyskryminacja na rynku pracy itd.

Wojciech Czakon

Profesor ekonomii, twórca i kierownik Katedry Zarządzania Strategicznego na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego

Odp: Zgadzam się

Nierówność wieku emerytalnego ma korzenie historyczne. Warto zauważyć, że przy krótszej oczekiwanej długości życia i wyższym wieku minimalnym nabywania przez mężczyzn uprawnień emerytalnych, zachodzi nierówne traktowanie na ich niekorzyść. Przychylam się do argumentacji na rzecz równości. 

Mikołaj Czajkowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor nadzwyczajny w Katedrze Mikroekonomii Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

A może wręcz wiek dla kobiet powinien być wyższy (np. w związku z oczekiwaną długością życia).

Michał Myck

Doktor hab. nauk ekonomicznych, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA), wykładowca Uniwersytetu w Greifswaldzie.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Polska jest jednym z niewielu krajów w Europie, w których wiek emerytalny jest wciąż inny dla kobiet i mężczyzn. Wcześniejsze odchodzenie kobiet na emeryturę połączone z przeciętnie wciąż niższą wartością zgromadzonego kapitału w systemie emerytalnym, automatycznie przekłada się na niższe wartości emerytury. W związku z tym, że kobiety przeciętnie żyją dłużej, oznacza to, że te wartości determinują ich dochody na znacząco dłuższy czas w porównaniu do mężczyzn. 

Michał Mackiewicz

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Tradycyjny podział ról się zaciera. Z jednej strony mężczyźni wciąż często wykonują bardziej niebezpieczne zawody, a z drugiej kobiety nadal dociążane są ponad miarę obowiązkami rodzinnymi. Nie sposób jednak już w tej chwili wskazać, kto "ma gorzej". O rozkładzie wyczerpania karierą zawodową decyduje znacznie więcej czynników niż tylko płeć, a sama płeć przestaje być najważniejszym z nich. Dlatego należy odejść od tego podziału i uznać go zdecydowanie za relikt przeszłości. 

Joanna Tyrowicz

Profesor ekonomii, członkini Rady Polityki Pieniężnej, współzałożycielka i członkini zarządu think-tanku GRAPE.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Wyższy niż obecnie wiek emerytalny kobiet to kolosalny krok w kierunku ograniczenia nadchodzącego powszechnego ubóstwa na emeryturze.

Małgorzata Zaleska

Profesor ekonomii, dyrektorka Instytutu Bankowości SGH, przewodnicząca Komitetu Nauk o Finansach PAN.

Odp: Zgadzam się

Wyrównanie wieku emerytalnego dla mężczyzn i kobiet pozwoli kobietom wypracować wyższe emerytury, co jest istotne m.in. z uwagi na statystycznie dłuższy okres życia kobiet niż mężczyzn.

Łukasz Goczek

Profesor ekonomii na WNE UW

Odp: Zgadzam się

Ostatnich 20 lat przyniosło ogromne zmiany w strukturze polskiego społeczeństwa. Upowszechniły się rozwody, związki nieformalne, a dzietność spadła. Często przywoływany argument, że kobiety otrzymują rekompensatę w postaci niższego wieku emerytalnego w zamian za pełnienie funkcji opiekuńczych w rodzinie, stracił na aktualności. Co więcej w obecnym systemie zróżnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn prowadzi do zubożenia samotnych kobiet, które żyją o osiem lat dłużej od mężczyzn, a pracują krócej o wiele lat i średnio są gorzej wynagradzane. Ma to spore znaczenie - dla wielu pracodawców bowiem wiek emerytalny jest sygnałem do zwolnienia, nawet jeśli dana kobieta chce pozostać w pracy. Wreszcie pozostaje zwykły argument równości. W tym duchu obecnie spośród krajów UE tylko w Polsce wiek emerytalny nie został docelowo zrównany dla kobiet i mężczyzn. Można jednakże rozważyć rozwiązanie z Czech i Słowacji, gdzie wiek emerytalny uzależniony jest od liczby dzieci.

Maciej Bałtowski

Prof. dr hab. na Wydziale Ekonomicznym UMCS w Lublinie

Odp: Zgadzam się

Nie ma współcześnie żadnych istotnych powodów, aby nadal utrzymywać zróżnicowanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, co wynika z zaszłości kulturowo-historycznych.

Paweł Doligalski

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwesytecie w Bristolu.

Odp: Zgadzam się

Kobiety żyją i cieszą się zdrowiem dłużej niż mężczyźni. Wysyłanie kobiet na emeryturę wcześniej niż mężczyzn jest pod tym względem nieefektywne i skutkuje dużo niższymi świadczeniami kobiet.

Grzegorz Gorzelak

Profesor ekonomii, pracownik Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk.

Odp: Zgadzam się

Andrzej Rzońca

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, członek rad nadzorczych i doradczych.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Małgorzata Iwanicz-Drozdowska

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Systemu Finansowego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Witold M. Orłowski

Profesor ekonomii, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie, były rektor tej uczelni.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Krzysztof Jajuga

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Inwestycji Finansowych i Zarządzania Ryzykiem oraz dyrektor Instytutu Zarządzania Finansami na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Nie mam zdania

Martyna Kobus

Doktor habilitowana nauk ekonomicznych, pracownik Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk

Odp: Zgadzam się

Barbara Liberda

Profesor ekonomii, pracownik Katedry Innowacji i Rozwoju na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Łukasz Rachel

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt na University College London.

Odp: Zgadzam się

Iga Magda

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, wiceprezeska IBS.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Maciej Grodzicki

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Ekonomii Matematycznej na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Odp: Zgadzam się

Wojciech Charemza

Profesor ekonomii, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Odp: Zgadzam się

Stanisław Kluza

Doktor nauk ekonomicznych, pracownik Instytutu Statystyki i Demografii SGH, założyciel i prezes Quant Tank

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Marian Gorynia

Prof. dr hab. Marian Gorynia jest prezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Odp: Zgadzam się

Wojciech Kopczuk

Profesor ekonomii na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Rafał Weron

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Badań Operacyjnych i Inteligencji Biznesowej na Politechnice Wrocławskiej.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Michał Brzoza-Brzezina

Profesor ekonomii, pracownik Katedry Ekonomii Ilościowej w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Monika Köppl-Turyna

Doktor hab. nauk ekonomicznych, wykładowca Uniwersytetu Wiedeńskiego.

Odp: Zgadzam się

Łukasz Woźny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Paweł Strzelecki

Doktor hab. nauk ekonomicznych, adiunkt w Instytucie Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Jan Hagemejer

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Małgorzata Knauff

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Elżbieta Adamowicz

Profesor ekonomii, pracownik naukowy Instytutu Rozwoju Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Piotr Lewandowski

Prezes Instytutu Badań Strukturalnych, jeden z jego fundatorów.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Irena Kotowska

Profesor ekonomii, pracownik i była dyrektor Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Jaki powinien być ten jednakowy minimalny wiek emerytalny emerytalny dla kobiet i mężczyzn? Większość ekonomistów zgadza się z postulatem, aby prawo do świadczenia emerytalnego Polacy nabywali co do zasady w wieku 67 lat. Na wyniki naszej sondy wpłynęło jednak to, że mimowolnie zasugerowaliśmy czas dojścia do pożądanego wieku emerytalnego (w praktyce chodziło o moment rozpoczęcia reformy). Ten czas - kilka lat - wielu ekonomistów uważa za zbyt krótki. Reforma z 2012 r. zakładała, że dopiero kobiety urodzone po 1973 r. musiałyby pracować do 67 roku życia.

Wielu spośród uczestników naszej sondy zwraca też uwagę, że podwyższenie wieku emerytalnego wymaga wypracowania konsensusu społecznego. W przeciwnym razie losy każdej reformy będą takie, jak tej z 2012 r., która została zawrócona po zmianie rządu. Konsensus wymaga zaś przekonania pracowników, że powinni i mogą pracować dłużej, a tu warunkiem jest poważna debata o warunkach pracy. Tego nie da się zrobić z dnia na dzień. 

Teza 2: Minimalny wiek emerytalny w Polsce w ciągu kilku lat należy podwyższyć co najmniej do 67 lat.

Liczba respondentów: 42

Opinie ekspertów (42)

Paweł Doligalski

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwesytecie w Bristolu.

Odp: Nie mam zdania

Abstrahując od nastrojów opinii publicznej, odpowiedziałbym "tak". Oczywiście taka reforma jest jednak nie do przeprowadzenia w obecnej rzeczywistości politycznej. Dlatego podwyższenie wieku emerytalnego, które trzeba będzie w końcu przegłosować, należy poprzedzić rozsądną debatą i komunikacją z wyborcami (być może panel obywatelski?) oraz osiągnięciem szerokiego konsensusu partii politycznych. I zanim przejdziemy do tej debaty, zadbajmy najpierw o jakość miejsc pracy w Polsce, np. poprzez wzmocnienie Państwowej Inspekcji Pracy, ograniczenie szarej strefy oraz ułatwienie mobilności zawodowej osób 50+.

Piotr Lewandowski

Prezes Instytutu Badań Strukturalnych, jeden z jego fundatorów.

Odp: Nie mam zdania

Zgadzam się co do długookresowego, docelowego poziomu 67 lat, ale nie co do "kilku lat". Osiągniecie wieku emerytalnego na poziomie 67 lat dla kobiet i mężczyzn w ciągu "kilku lat" jest nierealistyczne. To oznaczałoby, że kilku kohortom kobiet wiek emerytalny przez kilka lat "ucieka". Tempo podnoszenia wieku emerytalnego zgodnie z reformą z 2012 roku było sensowne. W obecnej sytuacji podwyższenie wieku emerytalnego mogłoby polegać na wdrożeniu podobnej ścieżki podnoszenia wieku emerytalnego, znów wychodząc od poziomu 60/65. Wdrożenie tak głębokiej zmiany w ciągu kilku lat to zły pomysł (i nierealistyczny).

Wojciech Paczos

Doktor nauk ekonomicznych, makroekonomista, adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk.

Odp: Nie mam zdania

Skłaniam się do odpowiedzi "zgadzam się", ale rozumiem także, że jest to politycznie trudny temat, który wzbudza ogromne emocje - choć głównie po stronie osób, których ewentualne zmiany nie będą dotyczyły. Podwyższenie wieku emerytalnego przez rząd PO-PSL i cofnięcie tej decyzji przez rząd PiS praktycznie zamknęło debatę. Dlatego uważam, że należy szukać innych rozwiązań niż ustawowe podwyższanie wieku emerytalnego. Na przykład powiązanie go ze stażem pracy, lub - jak w następnym pytaniu - ze średnią długością życia. Innym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie drugiego, wyższego wieku emerytalnego z dodatkowymi zachętami finansowymi. Równie ważne jest zrozumienie, dlaczego obecne zachęty finansowe do późniejszego przechodzenia na emeryturę mają ograniczoną skuteczność (jak w kolejnym pytaniu). Tylko właściwa identyfikacja przyczyn pozwoli wprowadzić skuteczne rozwiązania - inaczej podnoszenie wieku emerytalnego będzie działaniem na oślep.

Maciej Bukowski

Doktor nauk ekonomicznych, prezes think-tanku WiseEuropa.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Tak. Można zacząć od 65 lat i w perspektywie roku 2050 podnieść go do 70 lat. 

Marek Dąbrowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Odp: Zgadzam się

Okres aktywności zawodowej należy dostosować do przeciętnej oczekiwanej długości życia. Z danych GUS wynika, że przeciętne dalsze trwanie życia mężczyzn w wieku 60 lat wynosiło: 16,7 lat w 2000 r., 18,3 lat w 2010 r., 19,3 lat w 2019 r. Analogiczne dane dla kobiet wynosiły: 21,5 lat, 23,5 lat, 24,2 lat. Tendencja wzrostowa nie budzi więc wątpliwości. Co prawda przeciętne dalsze trwanie życia zmniejszyło się w 2021 r. do 17,3 lat dla mężczyzn i 22,4 lat dla kobiet, ale jest oczywiste, że było to krótkookresowe zaburzenie będące wynikiem pandemii Covid-19.
Dane na podstawie: GUS, Trwanie życia w 2021 r. [https://stat.gov.pl/files/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5470/2/16/1/trwanie_zycia_w_2021_roku.pdf]

Aleksandra Parteka

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Politechniki Gdańskiej.

Odp: Zgadzam się

Argumenty za wydłużeniem wieku emerytalnego są związane z presją demograficzną, wydłużaniem oczekiwanej długości życia (w ujęciu długofalowym, pandemia ten trend czasowo (?) zaburzyła), poprawą jakości życia (także w dojrzałym wieku) i zmianami w charakterze pracy w wielu zawodach.
Inną kwestią jest oczywiście presja polityczna i walka o grupę wyborców, którzy nadal chcieliby pracować krótko, nawet kosztem niskich emerytur. Dużym problemem jest także społeczne niezrozumienie ekonomicznych zależności między pokoleniami oraz kwestie związane z wykluczeniem cyfrowym – bez odpowiedniego wsparcia osoby starsze nie odnajdą się w technologicznie pędzących do przodu środowiskach pracy.
Oczekiwana długość życia w Polsce jest niższa niż w wielu krajach EU. Nie postrzegam tego jako argumentu za podtrzymywaniem niskiego wieku emerytalnego, a raczej jako bodziec do skuteczniejszych działań, które życie mogą wydłużyć i poprawić jego jakość w dojrzałym wieku (profilaktyka zdrowotna). Należy brać pod uwagę nie tylko statystyki dot. oczekiwanej długości życia, ale też tzw. długość trwania życia w zdrowiu (Health Expectancy albo Healthy Life Years – HLY): średnio w UE to 64,5 roku dla kobiet i 63,5 dla mężczyzn. Dla Polski ten wskaźnik jest zbliżony do średniej europejskiej w przypadku kobiet( 64,3), a niższy dla mężczyzn (60,3).
dane z Eurostat: https://ec.europa.eu/eurostat/statistics-explained/index.php?title=Healthy_life_years_statistics

Andrzej Cieślik

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Nie zgadzam się

Każda osoba powinna mieć prawo do decyzji, kiedy ma przejść na emeryturę, i nie należy tego w sposób administracyjny opóźniać. Obecny wiek minimalny jest już dostatecznie wysoki.

Tomasz Makarewicz

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwersytecie w Bielefeld.

Odp: Zgadzam się

Tak, ale równocześnie trzeba utrzymać specjalne przywileje dla grup zawodowych, dla których późna praca nie jest możliwa.

Paweł Strzelecki

Doktor hab. nauk ekonomicznych, adiunkt w Instytucie Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Powinno się to robić bardziej stopniowo - najlepiej wraz ze wzrostem oczekiwanego trwania życia. Czyli raczej kilkanaście lat niż kilka lat

Marek Kośny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Zgadzam się

Uwzględniając kontekst polityczny, nie jestem pewien, czy jest to kwestia najbliższych kilku lat. Ale w dłuższym okresie nie widzę alternatyw dla podwyższenia wieku emerytalnego.

Michał Brzoza-Brzezina

Profesor ekonomii, pracownik Katedry Ekonomii Ilościowej w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Z ekonomicznego punktu widzenia podniesienie wieku emerytalnego jest oczywiście uzasadnione (choć niekoniecznie do "co najmniej 67 lat"). Z politycznego jest jednak najprawdopodobniej niewykonalne.

Marian Gorynia

Prof. dr hab. Marian Gorynia jest prezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Odp: Zgadzam się

Przemawiają za tym przede wszystkim zachodzące procesy demograficzne - wydłużanie się średniej długości życia, starzenie się społeczeństwa, obniżenie się rozrodczości itp. Brak zmian minimalnego wieku emerytalnego oznacza ignorowanie tych procesów. Konsekwencją będzie pogarszanie jakości systemu zabezpieczenia emerytalnego, w szczególności niskie emerytury.

Stanisław Kluza

Doktor nauk ekonomicznych, pracownik Instytutu Statystyki i Demografii SGH, założyciel i prezes Quant Tank

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Od kilku lat postuluję, że powinien być zniesiony wiek emerytalny. Niemniej w przypadku, jeżeli będzie on nadal funkcjonował, to konieczne jest jego istotne podnoszenie.

Wojciech Charemza

Profesor ekonomii, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Odp: Nie zgadzam się

Zgodziłbym się, jeżeli zamiast "kilku lat" byłoby "kilkanaście lat". Z czysto ludzkiego punktu widzenia nie można stawiać ludzi przed perspektywą dalszej pracy w momencie, kiedy plany spędzenia czasu (i wydania pieniędzy) na emeryturze już są zrobione. Ekonomicznie to też nie jest dobre, bo zwiększa niepewność, burzy długookresowe plany szkoleń i zatrudnienia itp. 

Wojciech Czakon

Profesor ekonomii, twórca i kierownik Katedry Zarządzania Strategicznego na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego

Odp: Nie zgadzam się

Arbitralne wyznaczenie docelowego wieku emerytalnego jest obecnie niezwykle trudne, bardziej niż jeszcze trzy lata wcześniej. Ogromną rolę odgrywają bowiem skutki pandemii Covid-19 (skrócenie oczekiwanej długości życia), migracja spowodowana wojną na Ukrainie, a także przyspieszający postęp technologiczny. Zważywszy na konieczność przestrzegania zasady praw nabytych, a także wrażliwość społeczną tej debaty, byłoby lepiej wyznaczyć warunki, w których dyskusja o podwyższeniu (lub obniżeniu) wieku emerytalnego powinna się odbyć. 

Maciej Grodzicki

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Ekonomii Matematycznej na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Decyzje co do kształtu systemu emerytalnego nie mogą zapadać w oderwaniu od organizacji rynku pracy. Podwyższanie wieku emerytalnego, nawet jeśli do pewnego stopnia pożądane przy wysokiej oczekiwanej długości życia kobiet, musi zostać poprzedzone gwarancją odpowiednich warunków pracy - tak, aby ludzie byli w stanie pracować dłużej w dobrym stanie zdrowia fizycznego i psychicznego. Obecnie te warunki nie są dostarczone - ludzie są przepracowani, w wielu branżach występują absurdalnie wysokie normy intensywności pracy, długie godziny pracy, nieopłacane nadgodziny, czy rosnące wypalenie zawodowe. Dopiero po uporaniu się z tymi problemami (poprawa BHP, skrócenie czasu pracy, wzmocnienie związków zawodowych i PIP) można zaczynać dyskusje o wyższym wieku emerytalnym. Ponadto, powinniśmy wprowadzić emerytury stażowe, które zagwarantują prawo do emerytury osobom z długim stażem pracy (w tym pracownikom fizycznym, nie raz pracującym stale od 15-18 roku życia). Dodatkowych środków na finansowanie emerytur można szukać w wyższym opodatkowaniu kapitału oraz w bardziej solidarnym algorytmie dot. wysokości emerytur (w tym - emerytur obywatelskich).

Michał Myck

Doktor hab. nauk ekonomicznych, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA), wykładowca Uniwersytetu w Greifswaldzie.

Odp: Zgadzam się

Prawo do świadczeń emerytalnych na ustawowo określonych zasadach ma charakter praw nabytych, co oznacza, że wszelkie "szybkie" zmiany na niekorzyść przyszłych emerytów wydają się w tym obszarze wykluczone. Każda reforma podnosząca wiek emerytalny będzie musiała zostać wprowadzona stopniowo, a co za tym idzie, efektywne podniesienie minimalnego wieku emerytalnego do 67 lat nie nastąpi "w ciągu kilku lat". Taki stopniowy charakter miała reforma podnosząca wiek emerytalny wprowadzona w 2012 r., zgodnie z którą minimalny wiek emerytalny dla kobiet wynoszący 67 lat, dotyczyłby kobiet urodzonych po 1973 roku.  

Joanna Tyrowicz

Profesor ekonomii, członkini Rady Polityki Pieniężnej, współzałożycielka i członkini zarządu think-tanku GRAPE.

Odp: Nie mam zdania

Wszystkich już chyba nuży w Polsce dyskusja o konkretnej liczbie i przerzucanie się fałszującymi rzeczywistość argumentami. Konkretne parametry systemu emerytalnego powinny być konsekwencją konsensusu społecznego co do tego, czemu system emerytalny ma w ogóle służyć. Nasz bieżący system poprzez wbudowane w niego sprzeczności i błędy, służył będzie wypłaceniu kosztownych dla budżetu emerytur minimalnych oraz całkowicie pozbawia nas bodźców do aktywności zawodowej (tak za młodu jak i na starość), choć w debacie publicznej powtarzamy z mozołem co innego. Co najmniej od dekady wiemy, jakie błędy są w tym systemie. Wiemy także, że sam wiek emerytalny nie uzgodni oczekiwań z faktami i nie naprawi licznych, poważnych błędów w systemie emerytalnym.

Małgorzata Zaleska

Profesor ekonomii, dyrektorka Instytutu Bankowości SGH, przewodnicząca Komitetu Nauk o Finansach PAN.

Odp: Nie zgadzam się

Należy dążyć do stworzenia uwarunkowań instytucjonalnych skłaniających do pozostawania Polaków na rynku pracy. Narzucanie obywatelom gorszych rozwiązań niż dotychczas obowiązujące (np. podwyższenie wieku emerytalnego) wiąże się z reguły - we współczesnych czasach - z poczuciem niezadowolenia, a nawet buntu.

Łukasz Rachel

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt na University College London.

Odp: Nie mam zdania

Wiek, w którym ludzie przechodzą na emeryturę, powinien wzrastać wraz z wydłużaniem się długości życia. Nie jestem jednak zwolennikiem zmian obowiązkowych, gdyż polityczne skutki mogą być bardzo kosztowne. Poza tym, ludzie mają różne preferencje i sytuacje i należy umożliwić elastyczność i wolność wyboru. Oczywiście, wybór wcześniejszej emerytury powinien wiązać się z niższym świadczeniem - to właśnie te ważne zachęty. 

Łukasz Goczek

Profesor ekonomii na WNE UW

Odp: Zgadzam się

W listopadzie 2022 r. urodziło się w Polsce zaledwie 23 tys. dzieci i był to najgorszy miesiąc od drugiej wojny światowej. Niestety, niezależnie od tego, jak emerytura jest rozwiązana instytucjonalnie, samo świadczenie, za które emeryci kupują towary, jest finansowane jedynie przez obecnie pracujących. Nie ma znaczenia, czy dzieje się to poprzez opodatkowanie obecnych pracujących, czy poprzez odkupywanie przez nich kapitału na własną starość. W związku ze stałym zmniejszaniem stosunku liczby pracujących do liczby emerytów debata na ten temat jest niestety konieczna.
Podwyższanie wieku emerytalnego to niesłychanie niepopularny społecznie temat, a Polacy przechodzą na emeryturę przy pierwszej możliwości. Nic dziwnego, percepcja wielu miejsc pracy przez pracowników jest bardzo niekorzystna. Zrozumiałym jest, że o atmosferze w miejscu pracy, prawach pracowniczych, toksycznych szefach (tzw. "Januszexach") i zwykłej godności pracowników mniej się rozmawiało publicznie przy ogromnym bezrobociu, zwłaszcza wśród młodych. Być może teraz, gdy to pracodawcy walczą o pracownika, warto wrócić do rozmów o poprawie sytuacji w miejscu pracy. 

Maciej Bałtowski

Prof. dr hab. na Wydziale Ekonomicznym UMCS w Lublinie

Odp: Zgadzam się

To jest oczywisty trend w krajach rozwiniętych, gdy ludzie żyją znacznie dłużej niż kilkadziesiąt lat temu. To podwyższanie wieku emerytalnego powinno być rozłożone na 10-15 lat. 

Barbara Liberda

Profesor ekonomii, pracownik Katedry Innowacji i Rozwoju na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Zgadzam się

Podwyższanie minimalnego wieku emerytalnego dla kobiet powinno być rozłożone na okres dłuższy niż "kilka lat" ze względu na obecną różnicę pięciu lat między wiekiem emerytalnym kobiet i mężczyzn.   

Witold M. Orłowski

Profesor ekonomii, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie, były rektor tej uczelni.

Odp: Zgadzam się

Rozumiem jednak, że skutkiem nieodpowiedzialności polityków prawdopodobnie nie da się tego zrobić. Pozostaje działanie na rzecz podniesienia efektywnego wieku przechodzenia na emeryturę.

Małgorzata Iwanicz-Drozdowska

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Systemu Finansowego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Nie mam zdania

Granica minimalnego wieku emerytalnego wymaga analizy i przedyskutowania. Może to być np. 67 lat.

Marek Góra

Profesor ekonomii, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Tak, wiek emerytalny 65 lat to zabytek z XIX w., czyli z czasów, gdy ludzie żyli średnio kilka dziesięcioleci krócej niż dziś, a proporcja osób w tym wieku do populacji młodych była wielokrotnie mniejsza. Zresztą, minimalny wiek emerytalny będzie znacznie wyższy niż dziś niezależnie od dzisiejszych dyskusji politycznych.

Grzegorz Gorzelak

Profesor ekonomii, pracownik Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Andrzej Rzońca

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, członek rad nadzorczych i doradczych.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Krzysztof Jajuga

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Inwestycji Finansowych i Zarządzania Ryzykiem oraz dyrektor Instytutu Zarządzania Finansami na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Zgadzam się

Martyna Kobus

Doktor habilitowana nauk ekonomicznych, pracownik Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk

Odp: Zgadzam się

Michał Mackiewicz

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

Odp: Nie zgadzam się

Iga Magda

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, wiceprezeska IBS.

Odp: Zgadzam się

Mikołaj Czajkowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor nadzwyczajny w Katedrze Mikroekonomii Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Wojciech Kopczuk

Profesor ekonomii na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku.

Odp: Nie mam zdania

Rafał Weron

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Badań Operacyjnych i Inteligencji Biznesowej na Politechnice Wrocławskiej.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Monika Köppl-Turyna

Doktor hab. nauk ekonomicznych, wykładowca Uniwersytetu Wiedeńskiego.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Łukasz Woźny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Jan Hagemejer

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Zgadzam się

Małgorzata Knauff

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Elżbieta Adamowicz

Profesor ekonomii, pracownik naukowy Instytutu Rozwoju Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Gabriela Grotkowska

Dr hab. Gabriela Grotkowska, dziekan Wydziału Nauk Ekonomicznych UW

Odp: Zgadzam się

Irena Kotowska

Profesor ekonomii, pracownik i była dyrektor Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

W najbliższej przyszłości konieczna jest zmiana skokowa do 67 lat, a następnie zmiana powiązana ze zmianami oczekiwanej długości życia osób. 

O tym, jak powszechne jest wśród ekonomistów poparcie dla wyższego wieku emerytalnego, świadczyć mogą ich odpowiedzi na kolejne z naszych pytań. Okazuje się, że ponad 80 proc. uczestników sondy "Rzeczpospolitej" nie zgodziło się z tezą, że "nie ma potrzeby podwyższać minimalnego wieku emerytalnego w Polsce, ponieważ konstrukcja systemu emerytalnego stwarza wystarczająco silne bodźce, aby ludzie pracowali możliwie najdłużej". To argument, którym politycy często uzasadniają swoją niechęć do zmian minimalnego wieku emerytalnego. Jak twierdzą, ludzie powinni mieć wybór, jak długo chcą pracować. Utrzymanie obecnych kryteriów uzyskania świadczeń emerytalnych taki wybór zapewnia, ale w praktyce wiele osób i tak będzie pracowało możliwie długo, aby uzyskać wyższą emeryturę.

-  Pomysł, aby w jakimś sensie wydłużać przymusowo pracę, był błędem. Wielu ludziom pod wieloma względami opłaca się dłużej pracować. Ja nie pozwolę nikomu wrócić do tematu podwyższenia wieku emerytalnego, przymusowo. To musi być wybór każdego człowieka - mówił w połowie stycznia były premier Donald Tusk. Zdecydowana większość ankietowanych przez nas ekonomistów ma jednak wątpliwości co do tego, że bodźce do dłuższej pracy są na tyle silne, aby mogły doprowadzić do podwyższenia efektywnego wieku emerytalnego do poziomu, który zapewni przyszłym emerytom godne świadczenia. To o tyle ciekawe, że ekonomiści zwykle preferują oddziaływanie za pomocą bodźców, a nie przymusu.

Teza 3: Nie ma potrzeby podwyższać minimalnego wieku emerytalnego w Polsce, ponieważ konstrukcja systemu emerytalnego stwarza wystarczająco silne bodźce, aby ludzie pracowali możliwie najdłużej.

Liczba respondentów: 41

Opinie ekspertów (41)

Marek Góra

Profesor ekonomii, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej

Odp: Nie zgadzam się

Te bodźce istnieją i są w miarę silne (są one integralną częścią wprowadzonego w 1999 r. systemu emerytalnego). Rzecz w tym, że jako ludzie nie zawsze postępujemy racjonalnie. W szczególności dotyczy to dyskontowania na okres kilku dziesięcioleci. Człowiek sześćdziesięcioletni, prawie tak samo jak dużo młodsi, nie bardzo jest w stanie wyobrazić sobie siebie w wieku 80-85+. Im więcej naszych oszczędności przeznaczymy na konsumpcję w wieku 65+, tym mniej zostanie nam na finansowanie konsumpcji w wieku 85+, gdy już na ogół nie będziemy mogli dorobić, gdy zdrowie będzie mocno szwankować, gdy potrzebować będziemy opieki, za którą trzeba będzie zapłacić... W takiej sytuacji i w takim systemie, jaki funkcjonuje w Polsce, wyższy wiek emerytalny nie jest celem fiskalnym, lecz celem społecznym. Dlatego potrzebna jest interwencja publiczna (wyższy wiek minimalny) by uchronić ludzi przed starczą biedą będącą po części wynikiem zbyt wczesnej dezaktywizacji i rozpoczęcia pobierania emerytury.

Wojciech Paczos

Doktor nauk ekonomicznych, makroekonomista, adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk.

Odp: Nie zgadzam się

Obecne zachęty finansowe do późniejszego przechodzenia na emeryturę mają ograniczoną skuteczność. Niestety, nie znam badań, które identyfikują przyczyny tego zjawiska. Postawiłbym cztery hipotezy, które się nie wykluczają.
 i) Krótkowzroczność - wzrost wysokości emerytury w czasie pracy jest nieliniowy, najwyższe wzrosty krańcowe są wtedy, gdy zamieniamy rok emerytury na dodatkowy rok pracy;
ii) Niskie składki - przy niskich składkach (wynikających np. z niskich zarobków albo z unikania oskładkowania przez przechodzenie na DG) przyszła emerytura będzie na poziomie minimalnym niezależnie od momentu przejścia - wtedy bodźce do dłuższej pracy są ograniczone i dosyć nieoczywiste (gdy wydłużenie czasu pracy wiąże się z wyjściem z emerytury minimalnej). Według badania GRAPE, ten odsetek będzie stabilnie rósł od około 20% obecnie do 70% w 2075.
iii) Popyt na pracę - może występować zjawisko "wypychania" starszych pracowników na emeryturę po osiągnięciu przez nich ustawowego wieku emerytalnego, pomimo ich chęci do kontynuowania pracy;
iv) Pozafinansowe zyski z wczesnego przejścia na emeryturę - podejmując decyzję o przejściu na emeryturę bierzemy pod uwagę więcej czynników niż tylko wysokość (dzisiejszej vs przyszłej) emerytury. Zgaduję, że w wielu rodzinach istotnym czynnikiem może być czas na opiekę nad wnukami. 

Paweł Doligalski

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwesytecie w Bristolu.

Odp: Nie zgadzam się

Minimalny wiek emerytalny funkcjonuje jako kotwica dla oczekiwań zarówno pracowników, jak i pracodawców i całego społeczeństwa. Pracowników, którzy przekroczyli wiek emerytalny, mogą np. spotykać szykany za "zabieranie miejsc pracy młodym". Minimalny wiek emerytalny może też być interpretowany jako swego rodzaju rekomendacja ze strony rządu: w tym wieku już można ze spokojnym sumieniem przejść na emeryturę. Bodźce do dłużej pracy zostały niedawno wzmocnione poprzez zwolnienie osób w wieku emerytalnym z PIT, co było dobrą decyzją, ale moim zdaniem nie jest to substytut reformy minimalnego wieku emerytalnego.

Michał Brzoza-Brzezina

Profesor ekonomii, pracownik Katedry Ekonomii Ilościowej w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Nie zgadzam się

Konstrukcja systemu emerytalnego stwarza rzeczywiście bodźce do dłuższej pracy, ale nie wszyscy na nie reagują. W efekcie bez podniesienia wieku emerytalnego duża część społeczeństwa będzie pobierać emeryturę minimalną, co z kolei będzie wywierać presję polityczną na jej wzrost. Presja ta będzie nasilała się wraz ze wzrostem populacji emerytów. W efekcie możemy znaleźć się w bardzo niedobrej równowadze, w której ludzie pracują krótko, otrzymują wysoką emeryturę minimalną (co zmniejsza bodźce do dłuższej pracy) a młodsze kohorty ponoszą wysokie koszty podatkowe takiego rozwiązania. 

Michał Myck

Doktor hab. nauk ekonomicznych, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA), wykładowca Uniwersytetu w Greifswaldzie.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Dane z ostatnich lat z rynku pracy (BAEL) wyraźnie pokazują, jak dużą rolę odgrywa ustawowy wiek emerytalny w kształtowaniu decyzji emerytalnych: odsetek kobiet w wieku 55-64 lata, który przez szereg lat regularnie wzrastał, zatrzymał się na poziomie około 40 proc. od chwili obniżenia minimalnego wieku emerytalnego do 60 lat w 2017 roku. Ustawowy wiek emerytalny jest bardzo silnym bodźcem ograniczającym wcześniejszą rezygnację z zatrudnienia i ma wpływ na decyzje zarówno po stronie pracodawcy jak i pracowników. Pracownicy mogą mieć niewystarczającą wiedzę na temat przełożenia kolejnych lat pracy na wysokość ich emerytur, a jednocześnie zakres ich finansowych potrzeb w przyszłości (np. w zależności od stanu zdrowia) obarczony jest dużą niepewnością. Jednocześnie bieżące uwarunkowania rodzinne i osobiste mogą brać górę nad rozważaniami dotyczącymi sytuacji materialnej w odległej przyszłości i dodatkowo skłaniać do wcześniejszego odejścia z pracy tak wcześnie jak to tylko możliwe. 

Maciej Bukowski

Doktor nauk ekonomicznych, prezes think-tanku WiseEuropa.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Niski wiek emerytalny powoduje powstawanie problemu, który znają np. kobiety po 75 roku życia. Przechodząc na emeryturę w wieku 60 lat nie doceniają tego, że 15 lat później ich sytuacja materialna będzie inna,  bo np. nie będą mogły już dorabiać, nie będą miały drugiej emerytury męża (który w międzyczasie umrze), a ceny relatywne, zwłaszcza usług, zmienią się na niekorzyść (co nie w pełni jest pokrywane indeksacją). To właśnie powoduje konieczność protez takich jak 13. i 14. emerytura, a zarazem zwiększa lukę w finansach ZUS, ograniczając możliwości wspierania innych sfer rozwojowych państwa. Wyliczenie, jak duża jest ta luka, znajdą państwo w raporcie "Emerytury wolności" (publikacja pod koniec lutego - red.).

Marek Kośny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Nie zgadzam się

Ani konstrukcja systemu, ani tym bardziej system dodatkowych zachęt, nie stanowi obecnie wystarczającej zachęty do wydłużania okresu aktywności zawodowej, co pokazują dane empiryczne z tego obszaru. Na pewno sytuacja w tym zakresie poprawi się, gdy przechodzić na emeryturę zaczną osoby całkowicie objęte "nowym" systemem. Nie widzę jednak szans na to, aby było to rozwiązanie wystarczające (w skali populacji). Por. także kolejny komentarz.

Łukasz Goczek

Profesor ekonomii na WNE UW

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Obecny system emerytalny daje bardzo niewielkie korzyści pracującym z tytułu opóźniania emerytury. Opóźnienie o rok pobierania emerytury w przypadku mężczyzny przynosi korzyści już po znaczącym przekroczeniu oczekiwanej długości życia. Z różnych powodów, w tym dotyczących przestrzegania prawa pracy, wiele osób w Polsce ma bardzo negatywny stosunek do wykonywanej przez siebie pracy, która nie zawsze jest czymś więcej niż tylko sposobem na przeżycie. Z tych względów, nic dziwnego, że Polacy przechodzą na emeryturę natychmiast po osiągnięciu wieku emerytalnego, a postulat wcześniejszych emerytur, emerytur stażowych jest zawsze popularny. 

Marian Gorynia

Prof. dr hab. Marian Gorynia jest prezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Odp: Nie zgadzam się

Konstrukcja systemu emerytalnego nie stwarza wystarczająco silnych bodźców, aby ludzie pracowali możliwie najdłużej. Ale to jest zaledwie jedna strona zagadnienia. Druga strona to jest przygotowanie rynku pracy do zatrudniania seniorów - tutaj też są potrzebne działania uelastyczniające zatrudnianie osób starszych. Kolejny ważny aspekt to edukacja, zarówno pracodawców, jak i zatrudnionych, a w zasadzie całego społeczeństwa.

Paweł Strzelecki

Doktor hab. nauk ekonomicznych, adiunkt w Instytucie Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej.

Odp: Nie zgadzam się

Dotychczasowe doświadczenia wskazują, że bodźce nie są dostatecznie silne, aby przekonywać większość nowych emerytów do dalszej pracy lub - co ważniejsze - zawieszenia emerytury i dalszej pracy. Nie jest to zjawisko masowe, a tylko takie może ochronić konstrukcję systemu. Jeśli większość ludzi będzie na wejściu w przyszłości otrzymywać dopłatę do minimalnego świadczenia, bo z powodu krótkiego stażu pracy w relacji do okresu poboru emerytury ich własny kapitał emerytalny będzie niewystarczający, wówczas zaniknie w ogóle mechanizm motywujący do dłuższej pracy. 

Piotr Lewandowski

Prezes Instytutu Badań Strukturalnych, jeden z jego fundatorów.

Odp: Nie zgadzam się

Co do zasady, bodźce do pracy powyżej wieku emerytalnego nie są wystarczająco silne. Wydłużanie aktywności zawodowej zwiększa wysokość świadczenia emerytalnego przede wszystkim poprzez skrócenie okresu pobierania emerytury. Natomiast opłacanie składek emerytalnych po przekroczeniu wieku emerytalnego praktycznie nie ma wpływu na wysokość emerytury, składki stają się więc de facto podatkiem, co zniechęca do kontynuowania pracy.

Tomasz Makarewicz

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwersytecie w Bielefeld.

Odp: Nie zgadzam się

Nie zgadzam się z implikacją, ale i z przesłanką.

Andrzej Cieślik

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Zgadzam się

Obecnie wiek minimalny jest wystarczająco wysoki i nie należy go podwyższać.

Maciej Grodzicki

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Ekonomii Matematycznej na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Odp: Zgadzam się

Obecnie tak właśnie jest. System zdefiniowanej składki - w połączeniu z niskimi płacami i niskimi składkami emerytalnymi - prowadzi do masowego ubożenia emerytów. Zostawia ich na łasce polityków (i ich uznaniowych decyzji odnośnie waloryzacji, przyznania 13. czy 14. emerytury itp.), lub zmusza do kontynuowania pracy, by związać koniec z końcem.

Joanna Tyrowicz

Profesor ekonomii, członkini Rady Polityki Pieniężnej, współzałożycielka i członkini zarządu think-tanku GRAPE.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Zgodnie z moja wiedzę o badaniach empirycznych, bodźce w systemach emerytalnych przekładają się na decyzje, ale w zbyt małym stopniu, by porównać je z regulacjami. Po drugie (i chyba ważniejsze), zmiany aktuarialnie uczciwe (fair) są neutralne, tj. nie są bodźcami, a nieuczciwe są podatkami albo subsydiami, więc de facto zwiększają wydatki publiczne (ew. zmniejszają stronę przychodową). Podsumowując, bodźce to iluzja.  

Małgorzata Zaleska

Profesor ekonomii, dyrektorka Instytutu Bankowości SGH, przewodnicząca Komitetu Nauk o Finansach PAN.

Odp: Nie zgadzam się

Obecne rozwiązania systemu emerytalnego nie stwarzają wystarczająco silnych bodźców do pozostawania na rynku pracy możliwie najdłużej. Podkreślić należy równocześnie, że nie sposób stworzyć takich bodźców, które umotywują wszystkich do pozostawania na rynku pracy po osiągnięciu wieku emerytalnego, ale liczba chętnych do pracy w wieku dojrzałym powinna wzrosnąć, chociażby ze względu na trendy demograficzne. Sytuacja na rynku pracy jest przy tym zróżnicowana w poszczególnych sektorach/branżach gospodarki i wiąże się m.in. z atrakcyjnością płacową lub jej brakiem. Przy braku takiej atrakcyjności mogą powstać luki kadrowe/pokoleniowe, a wówczas trzeba będzie prosić emerytów, aby chcieli nadal pracować (np. w obszarze edukacji/nauki).

Łukasz Rachel

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt na University College London.

Odp: Nie zgadzam się

Do optymalnych zachęt jeszcze daleka droga. 

Krzysztof Jajuga

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Inwestycji Finansowych i Zarządzania Ryzykiem oraz dyrektor Instytutu Zarządzania Finansami na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Zgadzam się

Przy założeniu, że ludzie będą rozumieć ten mechanizm oraz przy założeniu, że wyeliminuje się "free riders".

Maciej Bałtowski

Prof. dr hab. na Wydziale Ekonomicznym UMCS w Lublinie

Odp: Nie zgadzam się

Bodźce do dłuższej pracy są w systemie, ale spora grupa obywateli ich nie zna, albo ich nie rozumie.

Grzegorz Gorzelak

Profesor ekonomii, pracownik Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk.

Odp: Nie zgadzam się

Andrzej Rzońca

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, członek rad nadzorczych i doradczych.

Odp: Nie zgadzam się

Małgorzata Iwanicz-Drozdowska

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Systemu Finansowego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Nie zgadzam się

Witold M. Orłowski

Profesor ekonomii, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie, były rektor tej uczelni.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Martyna Kobus

Doktor habilitowana nauk ekonomicznych, pracownik Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk

Odp: Nie zgadzam się

Barbara Liberda

Profesor ekonomii, pracownik Katedry Innowacji i Rozwoju na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Nie zgadzam się

Michał Mackiewicz

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

Odp: Zgadzam się

Iga Magda

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, wiceprezeska IBS.

Odp: Nie zgadzam się

Mikołaj Czajkowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor nadzwyczajny w Katedrze Mikroekonomii Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Wojciech Czakon

Profesor ekonomii, twórca i kierownik Katedry Zarządzania Strategicznego na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Wojciech Charemza

Profesor ekonomii, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Odp: Nie mam zdania

Stanisław Kluza

Doktor nauk ekonomicznych, pracownik Instytutu Statystyki i Demografii SGH, założyciel i prezes Quant Tank

Odp: Nie zgadzam się

Wojciech Kopczuk

Profesor ekonomii na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku.

Odp: Nie zgadzam się

Rafał Weron

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Badań Operacyjnych i Inteligencji Biznesowej na Politechnice Wrocławskiej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Monika Köppl-Turyna

Doktor hab. nauk ekonomicznych, wykładowca Uniwersytetu Wiedeńskiego.

Odp: Nie zgadzam się

Łukasz Woźny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Małgorzata Knauff

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Nie mam zdania

Elżbieta Adamowicz

Profesor ekonomii, pracownik naukowy Instytutu Rozwoju Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Gabriela Grotkowska

Dr hab. Gabriela Grotkowska, dziekan Wydziału Nauk Ekonomicznych UW

Odp: Nie zgadzam się

Aleksandra Parteka

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Politechniki Gdańskiej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Irena Kotowska

Profesor ekonomii, pracownik i była dyrektor Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Odp: Nie zgadzam się

Marek Dąbrowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Odp: Nie zgadzam się

Część ekonomistów uważa, że bodźce do dłuższej pracy można jeszcze zwiększyć, co pozwoliłoby pozostawić wiek emerytalny na dzisiejszym poziomie. Jednym z pomysłów jest zniesienie albo zmniejszenie składek na ZUS dla osób, które osiągnęły już wiek emerytalny, ale nie przechodzą na emeryturę. Wśród uczestników naszego panelu przewagę mają jednak ekonomiści, którzy nie wierzą w to, że zachęty do pracy po przekroczeniu 60/65 roku życia da się wystarczająco wzmocnić przy akceptowalnych kosztach tego rozwiązania. 

Teza 4: Możliwe jest takie wzmocnienie zachęt dla osób, które nie przejdą na emeryturę w momencie nabycia uprawnień, aby minimalny wiek emerytalny mógł pozostać na dzisiejszym poziomie (60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn).

Liczba respondentów: 41

Opinie ekspertów (41)

Andrzej Rzońca

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, członek rad nadzorczych i doradczych.

Odp: Nie zgadzam się

Nigdzie nie znaleziono skuteczniejszego sposobu na zwiększenie aktywności zawodowej osób starszych, niż podniesienie wieku emerytalnego. Przejście na emeryturę nie zależy wyłącznie od decyzji pracownika; z perspektywy mikroekonomicznej, wypchnięcie osób starszych na emeryturę często okazuje się najłatwiejszym i najtańszym sposobem restrukturyzacji zatrudnienia; tyle tylko, że ta perspektywa nie bierze pod uwagę negatywnych skutków makro. Przydałby się zakaz zasiadania w Sejmie, obejmowania stanowisk ministerialnych i sprawowania kierowniczych funkcji w partii po przekroczeniu wieku emerytalnego. Dzięki temu politycy odczuliby na własnej skórze to, czego doświadczają tysiące starszych osób: wypychania z dotychczasowych miejsc pracy, mimo że wciąż czują się na siłach, aby ją wykonywać. Jestem przekonany, że ta jedna zmiana zniechęciłaby wielu z nich do politycznego rozgrywania kwestii wieku emerytalnego.  

Irena Kotowska

Profesor ekonomii, pracownik i była dyrektor Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Odp: Nie zgadzam się

Takie rozwiązania będą oddziaływać głównie na pracowników, a ich efekty będą rozłożone w czasie. Trudno spodziewać się szybkich skutków. A sytuacja demograficzna najbliższej dekady wymaga zatrzymania starszych pracowników na rynku pracy. Zmiana minimalnego wieku emerytalnego wieku wpływa na pracowników i na pracodawców. Nie wyklucza to jednoczesnego stwarzania zachęt do dłuższego pozostawania na rynku pracy.

Marek Kośny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Nie zgadzam się

Potrzebujemy zarówno szerokiej dyskusji na temat tego, jak takie bodźce powinny być generowane, jak i możliwie szybkiego wdrożenia odpowiednich rozwiązań. Warto także odnotować, że już obecnie udaje się w Polsce zachęcić część osób do przedłużania okresu aktywności zawodowej. Niemniej jednak uważam, że działania takie nie będą ostatecznie wystarczające, i że wprowadzaniu zachęt powinno jednak towarzyszyć podwyższanie wieku emerytalnego. Pewne wsparcie dla tego twierdzenia mogą stanowić doświadczenia innych krajów (np. Niemiec), gdzie odchodzenie na emeryturę w momencie osiągnięcia wieku emerytalnego lub zaraz po tym stanowi zasadę, a nie wyjątek.

Marek Góra

Profesor ekonomii, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej

Odp: Nie zgadzam się

W polskim systemie istnieje dość silna progresja wysokości świadczenia na skutek opóźnienia rozpoczęcia jego pobierania. Jest ona tak skonstruowana, że nie wymaga zwiększenia kosztu jej finansowania przez pozostałych emerytów i aktywnych zawodowo. A dodatkowe zachęty mogłyby powodować takie koszty i różnego rodzaju inne efekty. Poza tym zachęty to narzędzie polityczne, a nie systemowe. Może być przedmiotem przetargu, a poza tym dzisiaj jest, a jutro może ich nie być. Ważniejsze jest raczej dbanie o to, aby ograniczyć polityczne "dłubanie" w emeryturach, tak by stabilna zachęta systemowa stała się dla ludzi czytelna i wiarygodna.

Łukasz Goczek

Profesor ekonomii na WNE UW

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Nie wątpię, że jest to możliwe, kwestia zaangażowania środków. Pytanie tylko, czy jest to sensowne ekonomicznie i społecznie, a odpowiedź nie jest oczywista. Państwu powinno zależeć na wydłużaniu czasu pracy i opóźnianiu wypłaty świadczenia. W oczywisty sposób pracownicy, przyszli emeryci, chcieliby dokładnie przeciwnie. Nie byłoby żadnym sukcesem, gdyby zapłacić w zachętach tyle albo nawet więcej, niż wynosi opóźniona emerytura, a można się założyć, że taka propozycja znalazłaby się na stole, gdyby na poważnie podjąć ten temat.

Piotr Lewandowski

Prezes Instytutu Badań Strukturalnych, jeden z jego fundatorów.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Tak, np poprzez ograniczanie wysokości składek emerytalnych opłacanych po przekroczeniu wieku emerytalnego, ponieważ są one de facto podatkiem nakładanym na pracę osób starszych. Aby uniknąć dużego zróżnicowania oskładkowania osób tuż przed i tuż po wieku emerytalnym, ograniczenie mogłoby być stopniowe, tak by np w ciągu dwóch lat po przekroczeniu wieku emerytalnego składki obniżały się do zera. Korzystne byłoby też wsparcie osób w wieku przed- i poemerytalnym w pracy na część etatu. Szerszym problemem jest profilaktyka zdrowotna adresowana do osób w wieku przedemerytalnym, ale to temat na odrębną dyskusję.

Gabriela Grotkowska

Dr hab. Gabriela Grotkowska, dziekan Wydziału Nauk Ekonomicznych UW

Odp: Nie zgadzam się

Dotychczasowe doświadczenia w stosowaniu tego typu instrumentów wskazują, iż nie jest to możliwe.

Michał Brzoza-Brzezina

Profesor ekonomii, pracownik Katedry Ekonomii Ilościowej w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Jest to oczywiście możliwe, na pewno istnieją takie zachęty, które podniosą wiek efektywny. Istotniejsze pytanie jest takie, czy jest to rozwiązanie efektywne, zachęty podatkowe trzeba bowiem sfinansować. 

Marian Gorynia

Prof. dr hab. Marian Gorynia jest prezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego.

Odp: Nie zgadzam się

Zatrudnianie osób starszych to nie jest tylko kwestia ich zachęcania do wydłużania okresu aktywności zawodowej, ale także problem ich funkcjonowania na rynku pracy. Zachęty są potrzebne nie tylko dla zatrudnionych, ale także dla pracodawców. Potrzebne są elastyczne formy zatrudnienia. Jeszcze raz należy powtórzyć - kolejny ważny aspekt to edukacja, zarówno pracodawców, jak i zatrudnionych, a w zasadzie całego społeczeństwa.

Paweł Strzelecki

Doktor hab. nauk ekonomicznych, adiunkt w Instytucie Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej.

Odp: Nie zgadzam się

Badania empiryczne pokazują, że większość ludzi traktuje wiek emerytalny jak kotwicę psychologiczną - przechodzą na emeryturę nawet jeśli z punktu widzenia homo oeconomicus nie byłoby to opłacalne. 

Stanisław Kluza

Doktor nauk ekonomicznych, pracownik Instytutu Statystyki i Demografii SGH, założyciel i prezes Quant Tank

Odp: Nie zgadzam się

Po pierwsze nie zgadzam się, że wiek emerytalny powinien być zróżnicowany. Po drugie, o dalszej pracy lub dorabianiu decyduje częściej sytuacja życiowa niż zachęty.

Maciej Grodzicki

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Ekonomii Matematycznej na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Odp: Zgadzam się

Tak, można poprawiać warunki pracy, aby ludzie byli w stanie oraz byli chętni pracować dłużej. 

Mikołaj Czajkowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor nadzwyczajny w Katedrze Mikroekonomii Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Nie mam zdania

Musielibyśmy przyjrzeć się konkretom. Teoretycznie w ogóle nie musi być minimalnego wieku przejścia na emeryturę, a decyzja może być indywidualna (podobnie jak wysokość emerytury).

Michał Myck

Doktor hab. nauk ekonomicznych, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA), wykładowca Uniwersytetu w Greifswaldzie.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

System podatkowy i zmiany w strukturze systemu emerytalnego mogą oczywiście generować dodatkowe bodźce skłaniające osoby starsze do późniejszego odejścia na emeryturę. Należy jednak pamiętać, że tworzenie takich bodźców jest – w takiej czy innej formie - kolejnym kosztem dla systemu finansów publicznych. 

Joanna Tyrowicz

Profesor ekonomii, członkini Rady Polityki Pieniężnej, współzałożycielka i członkini zarządu think-tanku GRAPE.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Zgodnie z moją wiedzą o badaniach empirycznych, bodźce w systemach emerytalnych przekładają się na decyzje, ale w zbyt małym stopniu, by porównać je z regulacjami. Po drugie (i chyba ważniejsze), zmiany aktuarialnie uczciwe (fair) są neutralne, tj. nie są bodźcami, a nieuczciwe są podatkami albo subsydiami, więc de facto zwiększają wydatki publiczne (ew. zmniejszają stronę przychodową). Podsumowując, bodźce to iluzja.  

Łukasz Rachel

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt na University College London.

Odp: Zgadzam się

Zgadzam się ale uważam że wiek emerytalny powinien być (bardziej) równy dla kobiet i mężczyzn. 

Paweł Doligalski

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwesytecie w Bristolu.

Odp: Nie zgadzam się

Minimalny wiek emerytalny pełni zbyt dużą rolę w formowaniu oczekiwań aby móc go zastąpić zachętami podatkowymi. 

Witold M. Orłowski

Profesor ekonomii, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie, były rektor tej uczelni.

Odp: Zgadzam się

Co więcej, to chyba jedyna możliwa dziś do wyobrażenia opcja.

Małgorzata Iwanicz-Drozdowska

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Systemu Finansowego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Trzeba by opracować zestaw zachęt, który byłby atrakcyjny. Dotyczy to m.in. zawodów, w których brakuje rąk do pracy (np. lekarze, pielęgniarki).

Maciej Bukowski

Doktor nauk ekonomicznych, prezes think-tanku WiseEuropa.

Odp: Nie zgadzam się

Nie w systemie repartycyjnym. Możliwa jest za to bardziej całościowa reforma emerytalna, pozwalająca na pogodzenie większego wieku emerytalnego z realną opcją indywidualnego kształtowania momentu emerytowania w zgodzie z własnymi preferencjami. Jej koncepcja zostanie zaprezentowana w raporcie WiseEuropa mojego autorstwa 27 lutego 2023 (premiera).

Grzegorz Gorzelak

Profesor ekonomii, pracownik Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk.

Odp: Nie zgadzam się

Maciej Bałtowski

Prof. dr hab. na Wydziale Ekonomicznym UMCS w Lublinie

Odp: Nie zgadzam się

Krzysztof Jajuga

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Inwestycji Finansowych i Zarządzania Ryzykiem oraz dyrektor Instytutu Zarządzania Finansami na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Zgadzam się

Martyna Kobus

Doktor habilitowana nauk ekonomicznych, pracownik Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk

Odp: Nie mam zdania

Barbara Liberda

Profesor ekonomii, pracownik Katedry Innowacji i Rozwoju na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Nie zgadzam się

Małgorzata Zaleska

Profesor ekonomii, dyrektorka Instytutu Bankowości SGH, przewodnicząca Komitetu Nauk o Finansach PAN.

Odp: Zgadzam się

Michał Mackiewicz

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

Odp: Zgadzam się

Iga Magda

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, wiceprezeska IBS.

Odp: Nie zgadzam się

Wojciech Czakon

Profesor ekonomii, twórca i kierownik Katedry Zarządzania Strategicznego na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego

Odp: Nie mam zdania

Wojciech Charemza

Profesor ekonomii, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Odp: Nie mam zdania

Wojciech Kopczuk

Profesor ekonomii na Uniwersytecie Columbia w Nowym Jorku.

Odp: Zgadzam się

Rafał Weron

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Badań Operacyjnych i Inteligencji Biznesowej na Politechnice Wrocławskiej.

Odp: Nie zgadzam się

Monika Köppl-Turyna

Doktor hab. nauk ekonomicznych, wykładowca Uniwersytetu Wiedeńskiego.

Odp: Zgadzam się

Łukasz Woźny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Nie zgadzam się

Małgorzata Knauff

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Nie mam zdania

Elżbieta Adamowicz

Profesor ekonomii, pracownik naukowy Instytutu Rozwoju Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Nie zgadzam się

Tomasz Makarewicz

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwersytecie w Bielefeld.

Odp: Zgadzam się

Andrzej Cieślik

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Nie zgadzam się

Wojciech Paczos

Doktor nauk ekonomicznych, makroekonomista, adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk.

Odp: Zgadzam się

Aleksandra Parteka

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Politechniki Gdańskiej.

Odp: Nie zgadzam się

Marek Dąbrowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie

Odp: Nie mam zdania

Podwyżka minimalnego wieku emerytalnego stała się w polskiej debacie publicznej straszakiem. Obóz rządzący próbuje przekonać wyborców, że wygrana opozycji oznaczałaby powrót do reformy z 2012 r., zakładającej stopniowe podnoszenie wieku emerytalnego do 67 lat. Opozycja zdecydowanie zaprzecza, zdając sobie sprawę z tego, że tamta reforma była niepopularna w społeczeństwie. Wszyscy zdają się wierzyć w to, że perspektywa niskich świadczeń dla osób, które przejdą na emeryturę, gdy tylko będą miały taką możliwość, będzie skłaniała do dłuższej pracy. Czy rzeczywiście tzw. efektywny wiek emerytalny wzrośnie samoistnie, zwalniając polityków z konieczności podjęcia niewygodnej dla nich decyzji? Zapytaliśmy o to uczestników panelu ekonomistów "Rzeczpospolitej".

Pozostało 99% artykułu
Gospodarka
Wiek emerytalny w Polsce trzeba podnieść, albo emerytów czeka bieda
Ubezpieczenia
Minimalny wiek emerytalny w Polsce musi zostać podwyższony, szczególnie kobiet
Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Jak uniknąć bieda-emerytur
Panel ekonomistów
Unijne fundusze ważniejsze niż reformy sądów
Materiał Promocyjny
SSC/GBS Leadership Program 2023
Panel ekonomistów
Reforma sądownictwa zamiast KPO? Ekonomiści: to się nie opłaca.
Panel ekonomistów
800+ zamiast 500+? Tak, ale nie dla wszystkich