Płaca minimalna. Tak dużej podwyżki w takim czasie jeszcze w Polsce nie było

Skok płacy minimalnej o 43 proc. w dwa lata to eksperyment. Tak dużej podwyżki najniższego wynagrodzenia w tak krótkim czasie jeszcze w Polsce nie było. Nic dziwnego, że ekonomiści nie podchodzą do tej zmiany z takim spokojem jak jeszcze kilka lat temu.

Publikacja: 12.07.2023 03:00

Skok płacy minimalnej o 43 proc. w dwa lata to eksperyment.

Skok płacy minimalnej o 43 proc. w dwa lata to eksperyment.

Foto: Adobe Stock

Płaca minimalna nie może rosnąć tak szybko – zaapelował w tym tygodniu Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan. Jak tłumaczył, minimalne wynagrodzenie rośnie dwa razy szybciej niż średnia płaca w gospodarce, „co może wpłynąć na spadek zatrudnienia i wyższą inflację, a w niektórych branżach spowodować spore kłopoty”.

To oczywiście perspektywa pracodawców, przedstawiciele pracowników są innego zdania. Stąd brak porozumienia między nimi na poniedziałkowym posiedzeniu Rady Dialogu Społecznego, które dotyczyło właśnie podwyżki płacy minimalnej w 2024 r. To oznacza, że zrealizowany zostanie postulat rządu: najniższe wynagrodzenie wzrośnie od stycznia do 4242 zł, a od lipca do 4300 zł. Oznaczałoby to jego podwyżkę rok do roku o około 20 proc.

O to, czy ostrzeżenia pracodawców nie są na wyrost, zapytaliśmy uczestników naszego panelu eksperckiego. Z tezą, że płaca minimalna znajdzie się w 2024 r. na poziomie, który będzie wywierał negatywny wpływ na zatrudnienie, zgodziło się blisko 46 proc. spośród 35 uczestników naszej sondy. Odmiennego zdania jest 34 proc. ankietowanych, ale żaden nie ma pełnego przekonania, że 20-proc. podwyżka płacy minimalnej nie zmniejszy zatrudnienia (relatywnie do trendu).

To pewna zmiana w stosunku do 2020 r., gdy również pytaliśmy uczestników panelu ekonomistów „Rzeczpospolitej” o konsekwencje podwyższania płacy minimalnej. Wtedy tylko 34 proc. (spośród 37) uczestników sondy zgodziło się z tezą, że jej zwiększenie o 8 proc. w 2021 r. sprawi, że zatrudnienie będzie istotnie mniejsze, niż byłoby, gdyby płaca minimalna pozostała na niezmienionym poziomie. Odmiennego zdania było 51 proc. ankietowanych.

Pomocna dłoń inflacji

Dlaczego dziś ekonomiści są bardziej pesymistyczni w ocenie skutków podwyżki płacy minimalnej? Zmiana proponowana na przyszły rok jest zdecydowanie wyższa od tej z 2021 r. i przypada na okres, gdy – jak się wydaje – popyt na pracowników słabnie. Wtedy w gospodarce oczekiwano silnego ożywienia po zapaści wywołanej przez pandemię Covid-19. Można było oczekiwać, że stosunek płacy minimalnej do przeciętnej, który w 2020 r. doszedł do 50 proc., w kolejnym roku zmaleje.

Tymczasem w 2024 r. ten wskaźnik prawdopodobnie znajdzie się na najwyższym we współczesnej historii polskiej gospodarki poziomie około 54 proc. (tak się stanie, jeśli przeciętne wynagrodzenie w gospodarce narodowej zwiększy się o 9 proc., jak prognozują analitycy z Narodowego Banku Polskiego). Taki wynik sytuowałby Polskę wśród unijnych liderów.

Nie bez znaczenia jest również to, że trzy lata temu pytaliśmy o to, czy podwyżka płacy minimalnej zmniejszy zatrudnienie istotnie. Tym razem teza, którą przedstawiliśmy ekonomistom do oceny, była mniej kategoryczna: dotyczyła jakiegokolwiek negatywnego wpływu. Ale nawet przeciwnicy tak gwałtownych podwyżek najniższego wynagrodzenia, jak planowane na 2024 r., przyznają, że ten negatywny wpływ nie będzie silny.

– Jego siłę będzie łagodził niedostatek rąk do pracy oraz główny efekt podwyżek płacy minimalnej, tzn. podniesienie poziomu cen – tłumaczy dr hab. Andrzej Rzońca, profesor SGH. Jak dodaje, najniższe wynagrodzenie jest szczególnie częste w sektorze usług, które nie podlegają wymianie międzynarodowej. Firmy świadczące te usługi będą mogły przenosić rosnące koszty pracy na ceny końcowe.

Z drugiej strony, jak zauważa dr Michał Możdżeń z Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie i Polskiej Sieci Ekonomii, podwyższanie płacy minimalnej w tempie przewyższającym inflację zwiększa siłę nabywczą gospodarstw domowych o niskich dochodach, które charakteryzują się wysoką skłonnością do konsumpcji. To ma pozytywny wpływ na popyt konsumpcyjny w gospodarce i zatrudnienie w niektórych sektorach.

Zaburzona struktura

Nawet jeśli 20-proc. podwyżka płacy minimalnej nie wpłynie negatywnie na rzeczywiste zatrudnienie, może obniżać zatrudnienie oficjalne, a zwiększać w szarej strefie. – Rynek pracy bardzo potrzebuje pracowników, a ich podaż się kurczy z powodów demograficznych. Ewentualnym efektem, który wystąpi po znaczącym podwyższeniu płacy minimalnej, będzie raczej omijanie tej regulacji – tłumaczy dr hab. Michał Brzeziński z Wydziału Nauk Ekonomicznych UW.

Część kontrowersji dotyczących tegorocznej i przyszłorocznej podwyżki płacy minimalnej wynika z tego, że nie towarzyszy temu wzrost wynagrodzeń w sferze budżetowej. – Rzadko się o tym mówi, ale w Polsce w praktyce mamy kilka płac minimalnych. Inne obowiązują w samorządach, a jeszcze inne w szkolnictwie, na uczelniach, w służbie zdrowia i służbach mundurowych. To, jak te minima się zmieniają względem siebie, jest interesujące i może mieć pewne implikacje gospodarcze – mówił w niedawnym wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” uczestnik naszego panelu dr hab. Marek Kośny, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu. Dużo uwagi w dyskusji publicznej skupia fakt, że wynagrodzenie minimalne zbliża się do płacy nauczycieli. Kośny dodał, że także „wynagrodzenia ludzi na wysokich stanowiskach w administracji samorządowej zaczynają się zbliżać do minimum krajowego. To może zmniejszać ich motywację do pracy, powodować odpływ pracowników z sektora publicznego i wpływać negatywnie na jakość usług publicznych”.

Już odpowiedzi na pierwszą z tez w naszej sondzie sugerują, że ekonomiści na ogół nie wierzą, aby znaczące podwyżki płacy minimalnej mogły pozytywnie wpływać na poziom zatrudnienia. Tak teoretycznie mogłoby się zdarzyć, gdyby skłaniały one osoby bierne zawodowo (niepracujące i nie bezrobotne) do powrotu na rynek pracy albo stanowiły magnes dla imigrantów zarobkowych. Z tym, że w obecnej sytuacji demograficznej Polski wystąpienie tych mechanizmów jest prawdopodobne, zgadza się niespełna 26 proc. ankietowanych ekonomistów. Przeciwnego zdania jest ponad 51 proc.

Panel ekonomistów: wielogłos przeciwko dogmatom

W ekonomii wiele pytań nie ma jednoznacznych odpowiedzi. Celem panelu ekonomistów „Rzeczpospolitej”, który zainaugurowaliśmy dokładnie trzy lata temu, jest pokazanie pełnego spektrum opinii na tematy ważne dla rozwoju polskiej gospodarki. Do udziału w tym przedsięwzięciu zaprosiliśmy ponad 70 wybitnych polskich ekonomistów z różnych pokoleń i ośrodków akademickich (także zagranicznych) oraz o różnorodnych zainteresowaniach naukowych. Tę grupę ekspertów mniej więcej raz na miesiąc prosimy o opinie i komentarze dotyczące aktualnych zagadnień z zakresu szeroko rozumianej polityki gospodarczej. Wyniki wszystkich dotychczasowych sond można znaleźć na stronie klubekspertow.rp.pl. 

dr hab. inż. Aleksandra Parteka, Politechnika Gdańska

Problemem nie jest sam wzrost płacy minimalnej, ale jej relacja do wynagrodzeń pracowników o wyższych kwalifikacjach. Podwyżka płacy minimalnej może mieć negatywny wpływ na zatrudnienie w sektorach (bądź na stanowiskach), w których pensje osób o wyższych kwalifikacjach będą równe lub niewiele wyższe od płacy minimalnej. Problemem jest np. dysproporcja pomiędzy płacą minimalną a płacami w sferze budżetowej, gdzie wynagrodzenia są niskie (i nie rosną), a wobec wysokiej inflacji ich siła nabywcza ostro spada. Przykładowo, już teraz minimalne wynagrodzenie profesora na uczelni to mniej więcej dwie płace minimalne. Płaca asystenta na uczelni czy nauczyciela w szkole publicznej będzie na poziomie płacy minimalnej lub niewiele wyższa. Dojdzie do selekcji negatywnej. 

Prof. Michał Rubaszek, Szkoła Główna Handlowa

Warunki podażowe na rynku pracy – to jest deficyt pracowników ze względu na zmiany demograficzne – powodują, że wpływ wzrostu płac na zatrudnienie jest mocno ograniczony. Zmiany płacy minimalnej znajdą zatem swoje odzwierciedlenie raczej w poziomie inflacji, aniżeli w zmianach zatrudnienia. Podwyżki płacy minimalnej mogą teoretycznie aktywizować osoby bierne zawodowo, ale przestrzeń do wzrostu aktywności jest niewielka. Stopa zatrudnienia (relacja liczby osób pracujących do populacji w wieku produkcyjnym) w Polsce jest już zbliżona do poziomu w Niemczech czy Szwecji. Jeśli zaś chodzi o imigrację, to jest ona związana z poziomem płac, ale aktualnie jest raczej pod wpływem polityki imigracyjnej państw UE. 

Panel ekonomistów
Rząd marnuje szansę na naprawę podatku Belki
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Panel ekonomistów
Ekonomiści: Euro nie sparaliżowałoby polskiej gospodarki
Panel ekonomistów
Jakub Borowski: Polska gospodarka ma polisę ubezpieczeniową od globalnych zawirowań
Panel ekonomistów
Euro w Polsce. Czy prezes NBP ma rację? Zapytaliśmy ekspertów
Panel ekonomistów
Trampolina do sukcesu: członkostwo w UE jest motorem rozwoju gospodarki