Zasadniczym argumentem na rzecz podatku od nadmiarowych zysków jest obecnie obserwacja, że niektóre firmy korzystają na wysokiej inflacji albo na tym, co ją powoduje, na przykład gwałtownym wzroście cen surowców. Grupa amerykańskich kongresmanów, która proponuje obłożyć takim podatkiem wszystkie duże firmy, twierdzi, że środowisko wysokiej inflacji poprawia rentowność większości firm. Na to, że tak może się dziać także w Polsce, wskazywały badania Polskiego Instytutu Ekonomicznego z grudnia 2021 r. Wynikało z nich, że przedsiębiorstwa podnoszą ceny przede wszystkim z powodu wzrostu kosztów pracy i materiałów, ale podwyżki cen nie są proporcjonalne do wzrostu kosztów, tylko większe. Zdecydowana większość ankietowanych przez nas ekonomistów nie zgadza się jednak z ogólną tezą, że środowisko wysokiej inflacji pozwala przedsiębiorstwom zwiększać marże zysku. Dominuje przekonanie, że nawet jeśli tak się rzeczywiście dzieje, to jest to zjawisko przejściowe albo też wyższa średnia rentowność jest wynagrodzeniem za podwyższone wskutek inflacji ryzyko biznesowe.

Teza 1: Obecne środowisko wysokiej inflacji jest korzystne (średnio rzecz biorąc) dla przedsiębiorstw, bo pozwala im zwiększać marże zysku.

Liczba respondentów: 26

Opinie ekspertów (26)

Łukasz Rachel

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt na University College London, obecnie przebywa na stypendium naukowym na Uniwersytecie Princeton. Od 2008 r. do niedawna pracował w Banku Anglii. Członek grupy eksperckiej Dobrobyt na Pokolenia. Naukowo zajmuje się makroekonomią, w tym zagadnieniami postępu technologicznego, produktywności oraz inflacji.

Odp: Zgadzam się

To bardzo ciekawe pytanie, na które nie znamy jeszcze jednoznacznej odpowiedzi. Wydaje się jednak, że przynajmniej do tej pory rzeczywiście wysoka inflacja pozwoliła co najmniej na utrzymanie zysków firm, a może też ich podniesienie. W środowisku wysokiej inflacji firmom łatwiej podnosić ceny i utrzymywać wysokie marże, ponieważ przy rosnących szybko średnich cenach i przy dużych zmianach cen relatywnych konsumenci stają się efektywnie mniej poinformowani,. Trudniej rozróżnić im podwyżkę cen u jednego producenta od bardziej powszechnych podwyżek. Ten mechanizm powoduje, że popyt staje się mniej elastyczny, co pozwala na utrzymywanie lub nawet podwyższanie marż. Myślę, że to się do pewnego stopnia dzieje także dziś, ale brakuje na razie badań i wiedzy, żeby bardziej konkretnie ocenić siłę tego zjawiska. Zyski firm w wielu krajach, a szczególnie w USA, były bardzo wysokie w 2021 r. wskutek popandemicznego odbicia napędzanego ekspansyjną polityką fiskalną i monetarną. Podobne zjawisko, chociaż o mniejszym natężeniu, wystąpiło w Polsce. Oczekiwania teraz są takie, że wysoka inflacja i reakcja na nią (zacieśnianie polityki pieniężnej) schłodzą optymizm kupujących, a co za tym idzie przełożą się na niższe zyski firm. Tak więc środowisko wysokiej inflacji sprzyjało zyskom do tej pory, ale to może się wkrótce zmienić.  

Tomasz Żylicz

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych UW, założyciel Warszawskiego Ośrodka Ekonomii Ekologicznej. Specjalizuje się w ekonomii ochrony środowiska.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Monika Köppl-Turyna

Doktor hab. nauk ekonomicznych, wykładowca Uniwersytetu Wiedeńskiego, dyrektorka think-tanku EcoAustria. Specjalizuje się w ekonomii pracy, finansach publicznych i ekonomii politycznej.

Odp: Nie zgadzam się

Andrzej Rzońca

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, członek rad nadzroczych i doradczych. W przeszłości m.in. główny ekonomista Platformy Obywatelskiej i członek Rady Polityki Pieniężnej (2010-2016). Jego zainteresowania naukowe koncentrują się na polityce pieniężnej finansach publicznych.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Wysoka inflacja prowadzi do chaotycznych/przypadkowych zmian w podziale dochodu. Zyski jednych rosną, podczas gdy innych spadają. Wysoka inflacja zniechęca do inwestowania (bo zwiększa efektywne opodatkowanie dochodów z inwestycji, obniża realną wartość odpisów amortyzacyjnych oraz podbija niepewność), a znaczna część innowacji warunkujących osiąganie nadzwyczajnych zysków wymaga inwestycji. Dlatego w dłuższym horyzoncie wysoka inflacja prowadzi do obniżenia zysków. Gdyby owemu obniżeniu zysków nie towarzyszył spadek marży w ujęciu księgowym, to działoby się tak ze względu na wzrost tej części marży, która stanowi wynagrodzenie za ryzyko podwyższane przez inflację. 

Michał Myck

Doktor hab. nauk ekonomicznych, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA), wykładowca Uniwersytetu w Greifswaldzie. Jest badaczem Instytutu Ekonomii Pracy (IZA) w Bonn. Jego badania koncentrują się na modelowaniu zachowań na rynku pracy i wpływie regulacji rynku pracy na zatrudnienie i decyzje emerytalne. Analizuje też właściwości systemów podatkowo-świadczeniowych.

Odp: Nie mam zdania

Małgorzata Knauff

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej. Specjalizuje się w teorii gier, organizacji rynków, ekonomii edukacji oraz teorii decyzji.

Odp: Nie zgadzam się

Piotr Żoch

Doktor nauk ekonomicznych (tytuł uzyskał na Uniwersytecie Chicagowskim), adiunkt na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Naukowego, badacz think-tanku GRAPE. Specjalizuje się w makroekonomii i polityce pieniężnej.

Odp: Nie zgadzam się

Owszem, rentowność brutto przedsiębiorstw zdaje się rosnąć w stosunku do PKB, ale nie jest to miara zysku *ekonomicznego*. Zalecam też dużą ostrożność przy wyciąganiu wniosków dotyczących przyczynowości typu "wzrost marż przedsiębiorstw powoduje wysoką inflację".
Odnoszę wrażenie, że w tej dyskusji ma miejsce pomieszanie pojęć związane ze słowem "marża". Trzeba odróżnić "profit margin" od "markup". Z punktu widzenia wnioskowania o sile rynkowej i polityce cenowej przedsiębiorstw znaczenie ma to drugie pojęcie, definiowane jako stosunek ceny do kosztu krańcowego. Jeśli ten stosunek jest większy od jedności, to przedsiębiorstwo wykorzystuje siłę rynkową. Niestety koszt krańcowy nie jest czymś, co można zaobserwować, więc pomiar "markup" jest trudny. W szczególności nie da się wnioskować o wielkości "markup" na podstawie "profit margin" (czyli tego, co standardowo nazywamy marżą zysku - red.). Przedsiębiorstwo może mieć zysk ekonomiczny w krótkim okresie nawet w warunkach doskonałej konkurencji. Podobnie w drugą stronę: monopolista może wykorzystywać siłę rynkową (czyli mieć "markup" powyżej jedności), ale nie mieć zysku ekonomicznego (np. z powodu kosztów stałych). W literaturze nie ma jednoznacznej odpowiedzi co do cykliczności markupów i tego, czy siła rynkowa rośnie, czy maleje (i czy jest wyższa, czy niższa niż zazwyczaj) z powodu podwyższonej inflacji.

Joanna Tyrowicz

Profesor ekonomii, wykładowca na Wydziale Zarządzania UW, współzałożycielka i członkini zarządu think-tanku GRAPE, badaczka Międzynarodowego Centrum Analiz Ekonomicznych (ICEA) oraz Instytutu Ekonomii Pracy w Bonn (IZA). Specjalizuje się w ekonomii pracy.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Funkcjonowanie w warunkach wysokiej inflacji jest obarczone dużą niepewnością, niektórym się może poszczęści, ale innym nie. A wszyscy ponoszą koszty większej niepewności. Więc średnio rzecz biorąc, wszyscy tracą. Nawet jeśli niektórzy maja spektakularne marże. Toutes proportions gardées, to troche jak by powiedzieć, że wojna jest super dla biznesu, bo niektórym firmom super udała się spekulacja. 

Małgorzata Zaleska

Profesor ekonomii, dyrektorka Instytutu Bankowości SGH, przewodnicząca Komitetu Nauk o Finansach PAN, była prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie oraz była członkini zarządu NBP.

Odp: Nie zgadzam się

Marża zysku to jeden z wielu parametrów oceny funkcjonowania przedsiębiorstw. Ze wzrostem inflacji związana jest bowiem chociażby presja płacowa, a także wzrost cen surowców i energii. Ponadto wysoka inflacja utrudnia prognozowanie przyszłych wyników i przepływów pieniężnych, zwiększając tym samym ryzyko prowadzonej działalności.

Wojciech Paczos

Doktor nauk ekonomicznych, makroekonomista, wykładowca w Cardiff University i adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Obronił doktorat w European University Institute we Florencji, był wizytującym naukowcem w Banku Anglii, jest założycielem grupy eksperckiej „Dobrobyt na Pokolenia” oraz członkiem Zespołu ds. COVID-19 przy Prezesie PAN.

Odp: Nie zgadzam się

Istotnie, wraz ze wzrostem oczekiwanej inflacji wzrasta średnia marża w gospodarce. Opisuję ten mechanizm w swoim badaniu opublikowanym w Oxford Economic Papers (https://academic.oup.com/oep/article-abstract/72/3/710/5837711). Pod pojęciem "średnia" kryje się jednak drugie zjawisko: wzrost rozpiętości marż. Marże rosną bardziej niż 1:1 wraz z inflacją w firmach, które mogą zmienić ceny, podczas gdy marże pozostałych są niwelowane przez rosnące koszty. Co istotne, fakt, że średnia marża w gospodarce rośnie wraz z inflacją, nie oznacza, że środowisko wysokiej inflacji jest korzystne dla przedsiębiorstw. Przeciwnie: wysoka inflacja utrudnia planowanie i zmienia relatywne ceny w gospodarce - nie według logiki rynkowej, tylko mocno przypadkowo. To prowadzi do nieefektywnych alokacji zasobów, jest więc - średnio rzecz biorąc - niekorzystne zarówno dla gospodarstw domowych jak i przedsiębiorstw.

Marek Kośny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, przewodniczący Rady Naukowej Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. Specjalizuje się w ekonomii dobrobytu.

Odp: Nie zgadzam się

W krótkim horyzoncie na wybranych rynkach inflacja może prowadzić do zwiększania marż, ale na pewno nie można powiedzieć, że wysoka inflacja jest korzystna dla przedsiębiorstw - ani w kontekście mikroekonomicznym (np. wzrost wydatków na energię, spodziewane, wyższe koszty wynagrodzeń, materiałów), ani w makroekonomicznym (w szczególności wzrost ryzyka na rynku - ryzyka spowolnienia gospodarczego czy znacznego spadku popytu).

Wojciech Charemza

Profesor ekonomii, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, wcześniej przez wiele lat związany z Uniwersytetem w Leicester. Jego zainteresowania naukowe skupiają się na ekonometrii, prognozowaniu zjawisk gospodarczych oraz zagadnieniu niepewności geopolitycznej.

Odp: Nie zgadzam się

Zgodziłbym się, gdyby inflacji towarzyszyła, po pierwsze, stosunkowo niewielka niepewność inflacyjna, po drugie, spójna i stabilna była polityka fiskalna i po trzecie, brak silnych szoków zewnętrznych. Gdyby te warunki były spełnione, to nawet przy stosunkowo wysokiej inflacji przedsiębiorstwa mogłyby się rozwijać, bo popyt by się zwiększał ("lepiej kupić teraz, bo jutro zdrożeje"), i można zwiększać marżę. Warunki te w oczywisty sposób nie są spełnione. Wysoka inflacja. której towarzyszy silna niepewność polityczno-ekonomiczna i niespójna polityka fiskalna, zniechęca do inwestowania w dłuższym okresie. Mówiąc inaczej, idzie stagflacja w nowej mutacji, bo przy niskim bezrobociu i wysokiej liczbie wolnych miejsc pracy.  

Paweł Doligalski

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwesytecie w Bristolu, członek grupy eksperckiej Dobrobyt na Pokolenia. W swoich badaniach zajmuje się tematami związanymi z finansami publicznymi, w tym redystrybucją dochodów oraz szarą strefą, a także dualnym rynkiem pracy.

Odp: Nie zgadzam się

Firmy wytwarzające produkty, lub posiadające zapasy produktów, których brakuje (np. półprzewodniki, paliwa) zyskują. Natomiast firmy, które wykorzystują brakujące produkty w procesie produkcji, raczej tracą. Ogólnie rzecz biorąc, środowisko w którym konsumenci uważnie przyglądają się cenom nie jest najlepsze dla firm. Inaczej by było, gdyby inflacja była napędzana szokiem popytowym, ale z tym raczej nie mamy obecnie do czynienia.

Krzysztof Jajuga

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Inwestycji Finansowych i Zarządzania Ryzykiem oraz dyrektor Instytutu Zarządzania Finansami na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Jest prezesem CFA Society Poland.

Odp: Nie zgadzam się

Marian Gorynia

Prof. dr hab. Marian Gorynia jest prezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, w latach 2002–2016 był prorektorem, a następnie rektorem Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Odp: Nie zgadzam się

W obecnym środowisku wysokiej inflacji mamy raczej do czynienia z iluzją zwiększania marż zysku. Nominalnie są one albo mogą być wyższe, ale wbrew pozorom utrudnia to firmom normalne funkcjonowanie na krótką metę i stabilny rozwój na dłuższą metę - w odniesieniu do kolejnych cykli produkcyjno-handlowych. Panuje bowiem niepewność odnośnie do zachowania produkcji na co najmniej dotychczasowym poziomie ze względu na rosnące koszty czynników wytwórczych (zwłaszcza koszty zaopatrzenia w surowce, media itp) i ryzyko zderzenia się z barierą popytu. 

Andrzej Cieślik

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zainteresowania naukowe obejmują ekonomię międzynarodową, handel zagraniczny i inwestycje zagraniczne.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Inflacja nigdy nie jest korzystna ani dla przedsiębiorstw ani dla społeczeństwa, ponieważ wywołuje cały szereg negatywnych skutków, między innymi dezorganizuje proces planowania oraz pozbawia przedsiębiorstwa środków na inwestycje.  

Elżbieta Adamowicz

Profesor ekonomii, pracownik naukowy Instytutu Rozwoju Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej. Jej zainteresowania naukowe obejmują m.in. badania koniunktury gospodarczej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Mikołaj Czajkowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor nadzwyczajny w Katedrze Mikroekonomii Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pracuje też w Warszawskim Ośrodku Ekonomii Ekologicznej. Specjalizuje się w mikroekonomii.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Marek Dąbrowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, gdzie kieruje Katedrą Makroekonomii.

Odp: Zgadzam się

W pewnym stopniu tak. Należy jednak pamiętać, że marża zysku zależy przede wszystkim od tego, jak silna jest presja konkurencyjna. W przypadku przedsiębiorstw działających na rynkach, na których ta presja jest słaba, inflacja pozwala łatwiej zmieniać marże zysku, ponieważ nabywcom trudniej jest ocenić, czy zmiana ceny jest wynikiem zmiany ogólnego poziomu cen, czy też oznacza zmianę ceny względnej. 

Jakub Borowski

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Szkole Głównej Handlowej, główny ekonomista Credit Aricole-Bank Polska, były wieloletni pracownik NBP. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się na polityce pieniężnej i integracji europejskiej.

Odp: Nie zgadzam się

Marek Góra

Profesor ekonomii, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej, specjalizuje się w ekonomii pracy i ekonomii emerytalnej, jest współautorem reformy polskiego systemu emerytalnego z 1999 r.

Odp: Nie zgadzam się

Marcin Piątkowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Akademii Leona Koźmińskiego, starszy ekonomista w Banku Światowym. Autor książki "Europejski lider wzrostu", dotyczącej rozwoju gospodarczego Polski.

Odp: Zgadzam się

Stanisław Owsiak

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Łukasz Woźny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej, gdzie pracuje w Katedrze Ekonomii Ilościowej. Specjalizuje się w teorii gier i ekonomii matematycznej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Eugeniusz Gatnar

Profesor ekonomii, pracownik Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, były członek Rady Polityki Pieniężnej (2016-2022) i były członek Zarządu NBP.

Odp: Zgadzam się

Jan Werner

Profesor ekonomii na Uniwersytecie w Minnesocie, specjalizuje się w ekonomii matematycznej i finansowej.

Odp: Nie zgadzam się

Czytaj więcej

Nadzwyczajne zyski nieuchwytne dla fiskusa

W kontekście takich opinii na temat wpływu inflacji na rentowność firm, nie dziwi, że zaledwie czworo spośród 26 ekonomistów, którzy wzięli udział w tej rundzie naszego panelu, uważa podatek od nadmiarowych zysków za dobry pomysł. 

Teza 2: Rząd powinien nałożyć dodatkowy podatek na "niezasłużone zyski" (ang. windfall profits) firm, tj. zyski wynikające z szoków ekonomicznych, a wpływy z tego podatku wykorzystać do łagodzenia społecznych konsekwencji tych szoków. 

Liczba respondentów: 26

Opinie ekspertów (26)

Michał Myck

Doktor hab. nauk ekonomicznych, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA), wykładowca Uniwersytetu w Greifswaldzie. Jest badaczem Instytutu Ekonomii Pracy (IZA) w Bonn. Jego badania koncentrują się na modelowaniu zachowań na rynku pracy i wpływie regulacji rynku pracy na zatrudnienie i decyzje emerytalne. Analizuje też właściwości systemów podatkowo-świadczeniowych.

Odp: Nie zgadzam się

Tłumaczenie “windfall tax” jako podatek od zysków „niezasłużonych” jest chyba mało fortunne – moim zdaniem lepiej ideę tego podatku odzwierciedla tłumaczenie go jako podatku od zysków „nadzwyczajnych”. Uzasadnieniem takiego podatku są najczęściej sytuacje, w których wysokie zyski firm z określonych branż pojawiają się niespodziewanie i nie są wynikiem dodatkowych działań przez nie podejmowanych. Co do zasady nakładanie takiego podatku jest w szczególnych sytuacjach uzasadnione i gdy zrobione dobrze i faktycznie w sytuacjach nadzwyczajnych, może przynieść korzyść dla budżetu państwa w ekonomicznie efektywny sposób. Nałożenie takiego podatku obecnie w Polsce wydaje mi się jednak trudne do uzasadnienia.
Wzrost cen nośników energii, który obserwujemy od kilku miesięcy, zdaje się spełniać warunki sytuacji nadzwyczajnej. Jednak należy podkreślić, że główne korzyści z wysokich cen odnoszą firmy wydobywające i dostarczające surowce, a nie firmy je przetwarzające, dystrybutorzy i inni pośrednicy. Więc jeśli już, to wydaje się, że zyski tych właśnie firm powinny być podatkiem takim obłożone. W warunkach polskich nie byłoby wcale takie jasne, kto miałby być podatkiem takim obłożony – oczywistym kandydatem byłyby pewnie kopalnie, ale trudno mi sobie wyobrazić taki ruch ze strony rządu, który sektor górniczy zdaje się trzymać pod ochronnym parasolem. Firmy dystrybuujące paliwa zapewne również korzystają na wyższych cenach, ale nie jestem przekonany, czy należy te zyski traktować w ten sam sposób co zyski firm wydobywczych.
Wzrosty cen poszczególnych dóbr i usług i ogólnie wysoki poziom inflacji nie są moim zdaniem sytuacją uzasadniającą wprowadzanie branżowych „windfall taxes”. Główną zaletą „windfal tax” z punktu widzenia jego ekonomicznej efektywności jest jego minimalny wpływ na decyzje firm. Warunkiem tego jest jednak mocne uzasadnienie decyzji o obciążeniu określonych branż gospodarki oraz wiarygodność zapewnień rządu o wyjątkowości i tymczasowości takiego podatku.
Podsumowując, nie jest jasne, kogo należałoby takim podatkiem w Polsce obciążyć. Po drugie, nie wiadomo jak firmy w Polsce podeszłyby do takiego rozwiązania i czy faktycznie nie zmieniłoby ono ich decyzji odnośnie do długoplanowych strategii i inwestycji. Jeśli rząd potrzebował będzie dodatkowych dochodów, a zyski firm faktycznie będą rosły, bardziej naturalnym i czytelnym posunięciem byłoby wykorzystanie standardowego dostępnego rządowi narzędzia: opodatkowania zysków przedsiębiorstw, czyli CIT.   

Tomasz Żylicz

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych UW, założyciel Warszawskiego Ośrodka Ekonomii Ekologicznej. Specjalizuje się w ekonomii ochrony środowiska.

Odp: Nie mam zdania

Monika Köppl-Turyna

Doktor hab. nauk ekonomicznych, wykładowca Uniwersytetu Wiedeńskiego, dyrektorka think-tanku EcoAustria. Specjalizuje się w ekonomii pracy, finansach publicznych i ekonomii politycznej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Andrzej Rzońca

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, członek rad nadzroczych i doradczych. W przeszłości m.in. główny ekonomista Platformy Obywatelskiej i członek Rady Polityki Pieniężnej (2010-2016). Jego zainteresowania naukowe koncentrują się na polityce pieniężnej finansach publicznych.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Tego rodzaju podatek miałby charakter domiaru podatkowego i bardzo silnie zwiększałby ryzyko inwestowania, tzn. zniechęcałby do inwestycji, których udział w PKB jest już teraz najniższy od ćwierćwiecza. 

Małgorzata Knauff

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej. Specjalizuje się w teorii gier, organizacji rynków, ekonomii edukacji oraz teorii decyzji.

Odp: Nie mam zdania

Piotr Żoch

Doktor nauk ekonomicznych (tytuł uzyskał na Uniwersytecie Chicagowskim), adiunkt na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Naukowego, badacz think-tanku GRAPE. Specjalizuje się w makroekonomii i polityce pieniężnej.

Odp: Nie zgadzam się

Taki podatek miałby sens jedynie wtedy, gdyby był nieoczekiwany i jednorazowy. Tylko w takim przypadku nie wpłynąłby na bodźce. 

Joanna Tyrowicz

Profesor ekonomii, wykładowca na Wydziale Zarządzania UW, współzałożycielka i członkini zarządu think-tanku GRAPE, badaczka Międzynarodowego Centrum Analiz Ekonomicznych (ICEA) oraz Instytutu Ekonomii Pracy w Bonn (IZA). Specjalizuje się w ekonomii pracy.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Zupełnie nie rozumiem, co to są windfall profits. Ironizując, można od razu wprowadzić kwoty produkcyjne, ustalić urzędowo ceny i opodatkować domiar. Przecież, jak pisał Lange, te wielkości (kwoty, ceny, itp.) brałyby się z danych, z poprzednich lat, wiec w sumie pasuje jak ulał. Nawet mamy przećwiczone wychodzenie z takich rozwiązań po około pięciu dekadach, wiec cała naprzód.

Małgorzata Zaleska

Profesor ekonomii, dyrektorka Instytutu Bankowości SGH, przewodnicząca Komitetu Nauk o Finansach PAN, była prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie oraz była członkini zarządu NBP.

Odp: Nie zgadzam się

Niezasłużone zyski to korzyści czerpane z nielegalnej i/lub nieetycznej działalności. Uczciwie zarobionych pieniędzy nie powinno się dodatkowo opodatkowywać. Wykorzystywanie szoków ekonomicznych jest zaś elementem gospodarki rynkowej. Nałożenie dodatkowego podatku na „niezasłużone zyski” nie mieści się zatem w klasycznej gamie instrumentów interwencji państwa w rynek.

Wojciech Paczos

Doktor nauk ekonomicznych, makroekonomista, wykładowca w Cardiff University i adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Obronił doktorat w European University Institute we Florencji, był wizytującym naukowcem w Banku Anglii, jest założycielem grupy eksperckiej „Dobrobyt na Pokolenia” oraz członkiem Zespołu ds. COVID-19 przy Prezesie PAN.

Odp: Zgadzam się

Opodatkowanie zysków nadzwyczajnych wypełnia przesłanki optymalnego opodatkowania w sensie Ramseya: są to zyski nieelastyczne, to znaczy ich wypracowanie nie zależy od wysokości nałożonego na nie podatku.

Łukasz Rachel

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt na University College London, obecnie przebywa na stypendium naukowym na Uniwersytecie Princeton. Od 2008 r. do niedawna pracował w Banku Anglii. Członek grupy eksperckiej Dobrobyt na Pokolenia. Naukowo zajmuje się makroekonomią, w tym zagadnieniami postępu technologicznego, produktywności oraz inflacji.

Odp: Nie mam zdania

Zgadzam się co do ogólnej idei, że powinniśmy dbać o to, aby jak najbardziej efektywnie i sprawiedliwie rozłożyć koszty dużych szoków makroekonomicznych, takich jak pandemia czy wojna, i koszty walki z nimi. W tym sensie "windfall taxes" mogą być jednym z instrumentów, nad którymi warto się zastanowić. Jest jednak wiele wad tego rozwiązania. Największym problemem jest implementacja. Kto i na jakiej podstawie ma decydować, które zyski są niezasłużone? Wydaje się, że byłoby bardzo trudno to zdefiniować w sposób przejrzysty i obiektywny. To powoduje, że takie podatki byłyby wprowadzane przez kolejne rządy arbitralnie, zbyt często i prowadziłyby do jeszcze większej niepewności i braku przejrzystości prawnej w Polsce. Inną, powiązaną wadą jest asymetria. Firmy operują w środowisku rynkowym a inwestorzy ryzykują kapitał, i czasem przychodzą nadzwyczajne zyski a w czasem nadzwyczajne straty (warto przypomnieć, że w czasie pandemii cena ropy spadła do blisko zera). Opodatkowanie tylko niezasłużonych zysków, a brak reakcji na niezasłużone straty, obniżałoby średnią rentowność firm. 

Marek Kośny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, przewodniczący Rady Naukowej Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. Specjalizuje się w ekonomii dobrobytu.

Odp: Nie zgadzam się

Obawiam się, że tego typu działania miałyby bardzo populistyczny charakter. Określenie "niezasłużone zyski" nie jest ani jednoznaczne, ani łatwe do zdefiniowania (a tym bardziej zdefiniowania na gruncie prawa podatkowego). Jeśli znaczące nierównowagi rynkowe utrzymywałyby się w dłuższym okresie, być może warto rozpocząć dyskusję na ten temat w odniesieniu do konkretnych rynków czy produktów. Jestem jednak zdecydowanie przekonany, że to nie mogą być działania podejmowane ad hoc.

Wojciech Charemza

Profesor ekonomii, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, wcześniej przez wiele lat związany z Uniwersytetem w Leicester. Jego zainteresowania naukowe skupiają się na ekonometrii, prognozowaniu zjawisk gospodarczych oraz zagadnieniu niepewności geopolitycznej.

Odp: Nie zgadzam się

Można sformułować długą listę negatywnych skutków takiej akcji. Wymienię tu tylko spadek zaufania inwestorów do polskich firm. Dlaczego inwestor ma wkładać pieniądze w dobrze prosperujące firmy, jeżeli może okazać się, że dywidendą firma podzieli się z rządem, nie z inwestorem? Trochę to przypomina niesławnej pamięci komunistyczny podatek domiarowy.  

Paweł Doligalski

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwesytecie w Bristolu, członek grupy eksperckiej Dobrobyt na Pokolenia. W swoich badaniach zajmuje się tematami związanymi z finansami publicznymi, w tym redystrybucją dochodów oraz szarą strefą, a także dualnym rynkiem pracy.

Odp: Nie zgadzam się

Z takim podatkiem jest trochę jak z niespodziewanym, jednorazowym opodatkowaniem bieżącego kapitału. W teorii jest to podatek efektywny, nie wpływający na decyzje firm i gospodarstw domowych. W praktyce może jednak zniekształcać wybory i prowadzić do niższych inwestycji, jeśli będziemy podejrzewać, że politycy będą nadużywać takiego rozwiązania w przyszłości. Ponadto, wykorzystanie takiego podatku sprawia, że politycy otrzymują dodatkowe źródło przychodów budżetowych w czasie wysokiej inflacji, co może sprawić, że będą się mniej wysokiej inflacji wystrzegały. O ile budżet nie jest w tarapatach (a nie powinien być, skoro obniżamy PIT), myślę, że taki podatek nie jest potrzebny. 

Krzysztof Jajuga

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Inwestycji Finansowych i Zarządzania Ryzykiem oraz dyrektor Instytutu Zarządzania Finansami na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Jest prezesem CFA Society Poland.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Marian Gorynia

Prof. dr hab. Marian Gorynia jest prezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, w latach 2002–2016 był prorektorem, a następnie rektorem Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Odp: Nie zgadzam się

Mimo, że ta propozycja może wydawać się intelektualnie pociągająca (zwłaszcza dla zwolenników daleko idącej interwencji państwa w funkcjonowanie mechanizmu rynkowego), to jednak u mnie przeważają obawy co do możliwości racjonalnego wprowadzenia takiego podatku. Po pierwsze, kategoria "niezasłużonych zysków" nie jest koncepcyjnie jednoznaczna (na przykład jak odróżnić zyski wynikające z szoków od zysków wynikających z innowacji). Po drugie, prawdopodobne jest, że zebranie tak zdefiniowanych dodatkowych podatków będzie wiązało się ze znaczącym rozwinięciem systemu administracyjno-biurokratycznego, który przecież musi być finansowany ze środków podatników. 

Andrzej Cieślik

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zainteresowania naukowe obejmują ekonomię międzynarodową, handel zagraniczny i inwestycje zagraniczne.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Taki podatek nie ma żadnego sensu, rząd zamiast tego powinien raczej skupiać się na zapewnianiu firmom stabilnego środowiska gospodarczego.

Marek Dąbrowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, gdzie kieruje Katedrą Makroekonomii.

Odp: Nie zgadzam się

Podstawowym zadaniem rządu jest zapewnienie, aby gospodarka funkcjonowała w warunkach konkurencji. Innymi słowy, uzasadnione z ekonomicznego punktu widzenia są podatki, które przywracają efektywność mechanizmowi rynkowemu. Decydując się na dodatkowe podatki należy wziąć pod uwagę takie kwestie, jak to czy nowy podatek nie zostałby wykorzystany do realizacji celów politycznych zamiast do poprawy efektywności mechanizmu rynkowego. Biorąc pod uwagę to, że w bieżącym dyskursie politycznym niewielkie znaczenie mają rzeczowe argumenty (dominuje gra na emocjach), a także słabą pozycję Ministerstwa Finansów w układzie rządowym, uważam, że kształt nowego podatku zostałby zdeterminowany bieżącymi politycznymi potrzebami rządzących. Odnosząc się do drugiej części tezy, warto zauważyć, że rozstrzygnięcie, czy podatki należy nakładać dla osiągnięcia celów społecznych, stanowi materię filozofii politycznej, a nie ekonomii.

Elżbieta Adamowicz

Profesor ekonomii, pracownik naukowy Instytutu Rozwoju Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej. Jej zainteresowania naukowe obejmują m.in. badania koniunktury gospodarczej.

Odp: Nie zgadzam się

Jakub Borowski

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Szkole Głównej Handlowej, główny ekonomista Credit Aricole-Bank Polska, były wieloletni pracownik NBP. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się na polityce pieniężnej i integracji europejskiej.

Odp: Nie zgadzam się

Marek Góra

Profesor ekonomii, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej, specjalizuje się w ekonomii pracy i ekonomii emerytalnej, jest współautorem reformy polskiego systemu emerytalnego z 1999 r.

Odp: Nie zgadzam się

Marcin Piątkowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Akademii Leona Koźmińskiego, starszy ekonomista w Banku Światowym. Autor książki "Europejski lider wzrostu", dotyczącej rozwoju gospodarczego Polski.

Odp: Zgadzam się

Stanisław Owsiak

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Łukasz Woźny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej, gdzie pracuje w Katedrze Ekonomii Ilościowej. Specjalizuje się w teorii gier i ekonomii matematycznej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Eugeniusz Gatnar

Profesor ekonomii, pracownik Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, były członek Rady Polityki Pieniężnej (2016-2022) i były członek Zarządu NBP.

Odp: Zgadzam się

Mikołaj Czajkowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor nadzwyczajny w Katedrze Mikroekonomii Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pracuje też w Warszawskim Ośrodku Ekonomii Ekologicznej. Specjalizuje się w mikroekonomii.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

W ekonomii niewiele jest tak dobrze zbadanych i zrozumianych zjawisk jak podatki i ich wpływ na funkcjonowanie gospodarki i dobrobyt społeczny. Każde obciążenie podatkowe rozkłada się między konsumentów i producentów - a udziały tego obciążenia zależą od elastyczności podaży i popytu. Dla większości produktów, o których można w tym przypadku myśleć, popyt jest relatywnie mało elastyczny - co oznacza, że kosztem podatków i tak, w ostatecznym rozrachunku, zostaną obciążeni konsumenci. Na dodatek, takie podatki (jak zresztą wszystkie) powodują pewną stratę możliwego do osiągnięcia dobrobytu społecznego i powiększają koszty transakcyjne związane z ich obsługą. Upraszczajmy system podatkowy i unikajmy dodatkowych podatków, zwłaszcza tych wprowadzanych ad hoc. 

Jan Werner

Profesor ekonomii na Uniwersytecie w Minnesocie, specjalizuje się w ekonomii matematycznej i finansowej.

Odp: Nie zgadzam się

Polski rząd nie pracuje nad podatkiem od nadzwyczajnych zysków wszystkich firm. Rozważa jednak dodatkowe opodatkowanie firm z niektórych sektorów, w szczególności energetycznego i paliwowego. Prezes PiS Jarosław Kaczyński sugerował zaś, że konieczne może być także dodatkowe obciążenie banków, o ile nie podwyższą oprocentowania depozytów. Takie sektorowe podatki od nadzwyczajnych zysków również nie cieszą się aprobatą wśród ankietowanych przez nas ekonomistów. 

Teza 3: Podatek od "niezasłużonych zysków" (ang. windfall tax) byłby dzisiaj w Polsce uzasadniony, ale tylko gdyby dotyczył firm z niektórych sektorów (np. paliwowych, energetycznych, banków).  

Liczba respondentów: 26

Opinie ekspertów (26)

Małgorzata Zaleska

Profesor ekonomii, dyrektorka Instytutu Bankowości SGH, przewodnicząca Komitetu Nauk o Finansach PAN, była prezes Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie oraz była członkini zarządu NBP.

Odp: Nie zgadzam się

Nie należy piętnować wybranych sektorów tylko dlatego, że osiągają wysokie zyski, pod warunkiem wypracowania ich w sposób uczciwy.

Tomasz Żylicz

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych UW, założyciel Warszawskiego Ośrodka Ekonomii Ekologicznej. Specjalizuje się w ekonomii ochrony środowiska.

Odp: Zgadzam się

Monika Köppl-Turyna

Doktor hab. nauk ekonomicznych, wykładowca Uniwersytetu Wiedeńskiego, dyrektorka think-tanku EcoAustria. Specjalizuje się w ekonomii pracy, finansach publicznych i ekonomii politycznej.

Odp: Nie zgadzam się

Andrzej Rzońca

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, członek rad nadzroczych i doradczych. W przeszłości m.in. główny ekonomista Platformy Obywatelskiej i członek Rady Polityki Pieniężnej (2010-2016). Jego zainteresowania naukowe koncentrują się na polityce pieniężnej finansach publicznych.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Tego rodzaju podatek miałby charakter domiaru podatkowego i bardzo silnie zwiększałby ryzyko inwestowania, zniechęcając do inwestycji, których udział w PKB jest już teraz najniższy od ćwierćwiecza. 

Michał Myck

Doktor hab. nauk ekonomicznych, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA), wykładowca Uniwersytetu w Greifswaldzie. Jest badaczem Instytutu Ekonomii Pracy (IZA) w Bonn. Jego badania koncentrują się na modelowaniu zachowań na rynku pracy i wpływie regulacji rynku pracy na zatrudnienie i decyzje emerytalne. Analizuje też właściwości systemów podatkowo-świadczeniowych.

Odp: Zgadzam się

Małgorzata Knauff

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej. Specjalizuje się w teorii gier, organizacji rynków, ekonomii edukacji oraz teorii decyzji.

Odp: Nie mam zdania

Piotr Żoch

Doktor nauk ekonomicznych (tytuł uzyskał na Uniwersytecie Chicagowskim), adiunkt na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Naukowego, badacz think-tanku GRAPE. Specjalizuje się w makroekonomii i polityce pieniężnej.

Odp: Nie zgadzam się

Joanna Tyrowicz

Profesor ekonomii, wykładowca na Wydziale Zarządzania UW, współzałożycielka i członkini zarządu think-tanku GRAPE, badaczka Międzynarodowego Centrum Analiz Ekonomicznych (ICEA) oraz Instytutu Ekonomii Pracy w Bonn (IZA). Specjalizuje się w ekonomii pracy.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Czy te przykłady są tylko przypadkowe czy celowe? Bo jak raz wymieniono sektory o wysokim udziale państwowego kapitału.

Wojciech Paczos

Doktor nauk ekonomicznych, makroekonomista, wykładowca w Cardiff University i adiunkt w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk. Obronił doktorat w European University Institute we Florencji, był wizytującym naukowcem w Banku Anglii, jest założycielem grupy eksperckiej „Dobrobyt na Pokolenia” oraz członkiem Zespołu ds. COVID-19 przy Prezesie PAN.

Odp: Zgadzam się

Zgadzam się ze względu na ogólną przesłankę: precyzyjnie ukierunkowane działania polityki gospodarczej (tak po stronie przychodów, jak i wydatków) są w mojej ocenie lepiej uzasadnione niż działania powszechne.

Łukasz Rachel

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt na University College London, obecnie przebywa na stypendium naukowym na Uniwersytecie Princeton. Od 2008 r. do niedawna pracował w Banku Anglii. Członek grupy eksperckiej Dobrobyt na Pokolenia. Naukowo zajmuje się makroekonomią, w tym zagadnieniami postępu technologicznego, produktywności oraz inflacji.

Odp: Nie zgadzam się

I to właśnie ta arbitralność… A czemu nie opodatkować np. producentów gier w czasie pandemii?

Marek Kośny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu, przewodniczący Rady Naukowej Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, członek Narodowej Rady Rozwoju przy Prezydencie RP. Specjalizuje się w ekonomii dobrobytu.

Odp: Nie zgadzam się

Por. odpowiedź na pytanie 2.

Wojciech Charemza

Profesor ekonomii, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula, wcześniej przez wiele lat związany z Uniwersytetem w Leicester. Jego zainteresowania naukowe skupiają się na ekonometrii, prognozowaniu zjawisk gospodarczych oraz zagadnieniu niepewności geopolitycznej.

Odp: Nie zgadzam się

Te same argumenty, co powyżej (w uzasadnieniu oceny tezy nr. 2).

Paweł Doligalski

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwesytecie w Bristolu, członek grupy eksperckiej Dobrobyt na Pokolenia. W swoich badaniach zajmuje się tematami związanymi z finansami publicznymi, w tym redystrybucją dochodów oraz szarą strefą, a także dualnym rynkiem pracy.

Odp: Nie mam zdania

Jeśli taki podatek miałby być wprowadzony, to powinien dotyczyć tylko branż, które mogły bezpośrednio zyskać na niedoborach produktów.

Krzysztof Jajuga

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Inwestycji Finansowych i Zarządzania Ryzykiem oraz dyrektor Instytutu Zarządzania Finansami na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu. Jest prezesem CFA Society Poland.

Odp: Nie zgadzam się

Marian Gorynia

Prof. dr hab. Marian Gorynia jest prezesem Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, w latach 2002–2016 był prorektorem, a następnie rektorem Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Odp: Nie zgadzam się

Zamiast szukać argumentów za podatkiem od "niezasłużonych zysków" lepiej skoncentrować uwagę na przeciwdziałaniu powstawaniu i funkcjonowaniu struktur monopolistycznych oraz na uszczelnieniu istniejącego systemu podatkowego.

Andrzej Cieślik

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Jego zainteresowania naukowe obejmują ekonomię międzynarodową, handel zagraniczny i inwestycje zagraniczne.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Problem "niezasłużonych zysków" wynika raczej ze zniekształconej struktury rynku, która jest daleka od konkurencji i nie należy jej regulować za pomocą arbitralnych podatków, a raczej polityki promowania konkurencji. Natomiast w wielu sektorach można zauważyć politykę dokładnie odwrotną, czyli promowanie monopolizacji zamiast konkurencji, co znajduje odzwierciedlenie w postaci tego typu zysków. 

Elżbieta Adamowicz

Profesor ekonomii, pracownik naukowy Instytutu Rozwoju Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej. Jej zainteresowania naukowe obejmują m.in. badania koniunktury gospodarczej.

Odp: Nie zgadzam się

Marek Dąbrowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, gdzie kieruje Katedrą Makroekonomii.

Odp: Nie zgadzam się

Jakub Borowski

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Szkole Głównej Handlowej, główny ekonomista Credit Aricole-Bank Polska, były wieloletni pracownik NBP. Jego zainteresowania naukowe koncentrują się na polityce pieniężnej i integracji europejskiej.

Odp: Nie zgadzam się

Marek Góra

Profesor ekonomii, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej, specjalizuje się w ekonomii pracy i ekonomii emerytalnej, jest współautorem reformy polskiego systemu emerytalnego z 1999 r.

Odp: Nie mam zdania

Zgodziłbym się lekko, gdyby był skuteczny sposób zablokowania przerzucenia tego podatku na konsumentów. Ale chyba takiego sposobu nie ma, więc w sumie raczej się nie zgadzam. "Nie mam zdania" znaczy w tym przypadku: "to zależy".

Marcin Piątkowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Akademii Leona Koźmińskiego, starszy ekonomista w Banku Światowym. Autor książki "Europejski lider wzrostu", dotyczącej rozwoju gospodarczego Polski.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Stanisław Owsiak

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Łukasz Woźny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej, gdzie pracuje w Katedrze Ekonomii Ilościowej. Specjalizuje się w teorii gier i ekonomii matematycznej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Eugeniusz Gatnar

Profesor ekonomii, pracownik Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach, były członek Rady Polityki Pieniężnej (2016-2022) i były członek Zarządu NBP.

Odp: Zgadzam się

Mikołaj Czajkowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor nadzwyczajny w Katedrze Mikroekonomii Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego. Pracuje też w Warszawskim Ośrodku Ekonomii Ekologicznej. Specjalizuje się w mikroekonomii.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Jan Werner

Profesor ekonomii na Uniwersytecie w Minnesocie, specjalizuje się w ekonomii matematycznej i finansowej.

Odp: Nie zgadzam się