Czy Konfederacja wie, czego potrzeba gospodarce? Opinie ekonomistów.

Wprowadzenie tzw. bonu edukacyjnego jako sposobu na finansowanie szkół oraz zastąpienie dwóch stawek podatku dochodowego jedną, na poziomie 12 proc. - to najważniejsze z gospodarczego punktu widzenia reformy z programu Konfederacji. Poprosiliśmy ekonomistów o ocenę tych postulatów.

Publikacja: 10.10.2023 23:18

Krzysztof Bosak, jeden z liderów Konfederacji, w czasie konwencji tego ugrupowania w katowickim Spod

Krzysztof Bosak, jeden z liderów Konfederacji, w czasie konwencji tego ugrupowania w katowickim Spodku

Foto: PAP/Zbigniew Meissner

"Nieodzownym warunkiem rozwoju i innowacyjności jest pozwolenie na to, by placówki edukacyjne konkurowały między sobą o ucznia i nauczyciela. Zróżnicowanie oferty edukacyjnej i programu – z zachowaniem jednolitego systemu cyklicznego sprawdzania zdobytej wiedzy – to klucz do zatrzymania spadkowego trendu w jakości nauczania i zmotywowania uczniów, podobnie jak odbiurokratyzowanie szkół i deregulacja wynagrodzeń to oczywisty sposób na zmotywowanie kadry pedagogicznej" - głosi program wyborczy Konfederacji.

Politycy tej partii chcieliby wprowadzić pożądaną ich zdaniem konkurencję w szkolnictwie za pomocą tzw. bonu edukacyjnego. Chodzi o to, aby to rodzice decydowali, do jakiej placówki trafić mają pieniądze z tzw. subwencji oświatowej. Jak sugerują wyniki naszej sondy wśród uczestników panelu eksperckiego "Rzeczpospolitej", ekonomiści w większości podchodzą do tej propozycji sceptycznie. 

Teza 1: Wprowadzenie bonu oświatowego jako metody finansowania systemu edukacji w Polsce poprawi jakość szkolnictwa.

Liczba respondentów: 35

Opinie ekspertów (35)

Marek Ignaszak

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt na Uniwersytecie Goethego we Frankfurcie

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Badania empiryczne w krajach, które przeprowadziły takie reformy, pokazują, że w wielu przypadkach jakość kształcenia spada po wprowadzeniu bonów edukacyjnych. Średnie wyniki w nauce (mierzone standaryzowanymi testami) maleją, natomiast nierówności w dostępie do edukacji zwiększają się. Jeśli prywatne jednostki edukacyjne nie są ściśle kontrolowane i regulowane, to mają tendencję do szukania oszczędności na jakości kształcenia. Aby taka reformy zakończyła się sukcesem (jak np. w Holandii czy Danii), wprowadzenie bonów musi iść w parze z tworzeniem nowych instytucji o bardzo szerokich uprawnieniach, które mają na celu kontrolę jakości kształcenia. Prywatne instytucje edukacyjne muszą ponosić pełną odpowiedzialność za niską jakość kształcenia i złe wyniki uczniów na rynku pracy. Reforma ograniczająca się jedynie do wprowadzenie bonu oświatowego to przepis na wzrost nierówności i spadek poziomu kształcenia. 

Rafał Weron

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Badań Operacyjnych i Inteligencji Biznesowej na Politechnice Wrocławskiej.

Odp: Nie zgadzam się

Szkoły, które zapełniają limity, otrzymają takie samo dofinansowanie (w przeliczaniu na ucznia) - bon nie pomoże więc poprawić jakości nauczania. Z kolei w obszarach wiejskich może przynieść odwrotny skutek.

Andrzej Cieślik

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Nie zgadzam się

Samo wprowadzenie bonu oświatowego w żadnym razie nie rozwiąże problemów polskiego systemu szkolnictwa. Tutaj konieczne są daleko idące reformy, a w szczególności kilkukrotne podniesienie płac nauczycieli tak aby zawód ten był uznawany za prestiżowy i przyciągał utalentowane jednostki, które mogłyby pomagać w rozwijaniu talentu innym.   

Wojciech Charemza

Profesor ekonomii, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Odp: Nie zgadzam się

Nie bardzo widzę możliwości efektywnego wprowadzenia takich bonów. Teoretycznie to jest dobry pomysł, bo daje rodzicom większe możliwości wyboru. W praktyce doprowadziłby jednak do dużego marnotrawstwa zasobów i zamieszania.

Łukasz Rachel

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt na University College London.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Szkoły nie działają w warunkach rynkowych i taka próba wymuszania konkurencji na siłę niesie za sobą duże ryzyka: segregacji, nierówności, dostępności. Bon edukacyjny nie dotyka prawdziwych problemów systemu edukacji.  

Witold M. Orłowski

Profesor ekonomii, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie, były rektor tej uczelni.

Odp: Nie mam zdania

Większe urynkowienie edukacji jest pożądane, choć efekt zależy od sposobu wprowadzenia bonu.

Marek Góra

Profesor ekonomii, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej

Odp: Nie mam zdania

Jakość szkolnictwa zależy od wielu czynników, wśród których istnienie bądź nie bonu oświatowego nie jest czynnikiem najważniejszym.

Jan Hagemejer

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Nie mam zdania

Badania nie są do końca konkluzywne co do efektów wprowadzenia takiego bonu. Z jednej strony wydaje się to zwiększać motywację szkół i nauczycieli, ale z drugiej może prowadzić do koncentracji wydatków w najlepszych szkołach, co z kolei doprowadzi do jeszcze większego zróżnicowania ich poziomu. Pytanie również, czy w takim systemie mogłyby być finansowane szkoły niepubliczne.

Aleksandra Majchrowska

Doktor habilitowana nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

Odp: Nie zgadzam się

Jakość szkolnictwa na pewno poprawi duży wzrost wynagrodzeń nauczycieli (również nauczycieli akademickich). 

Martyna Kobus

Doktor habilitowana nauk ekonomicznych, pracownik Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk

Odp: Nie zgadzam się

Grzegorz Gorzelak

Profesor ekonomii, pracownik Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk.

Odp: Zgadzam się

Małgorzata Zaleska

Profesor ekonomii, dyrektorka Instytutu Bankowości SGH, przewodnicząca Komitetu Nauk o Finansach PAN.

Odp: Nie zgadzam się

Marcin Piątkowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Akademii Leona Koźmińskiego.

Odp: Nie mam zdania

Małgorzata Iwanicz-Drozdowska

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Systemu Finansowego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Nie zgadzam się

Krzysztof Jajuga

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Inwestycji Finansowych i Zarządzania Ryzykiem oraz dyrektor Instytutu Zarządzania Finansami na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Zgadzam się

Michał Myck

Doktor hab. nauk ekonomicznych, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA), wykładowca Uniwersytetu w Greifswaldzie.

Odp: Nie mam zdania

Andrzej Rzońca

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, członek rad nadzorczych i doradczych.

Odp: Nie mam zdania

Marek Kośny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Joanna Wolszczak-Derlacz

Doktor hab. nauk ekonomicznych, wykładowca na Wydziale Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej.

Odp: Nie mam zdania

Cezary Wójcik

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej.

Odp: Nie zgadzam się

Maciej Grodzicki

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Ekonomii Matematycznej na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Marian Gorynia

Prof. Marian Gorynia, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Odp: Zgadzam się

Ryszard Rapacki

Profesor nauk ekonomicznych, wieloletni pracownik naukowy Szkoły Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Michał Możdżeń

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Polityk Publicznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Elżbieta Adamowicz

Profesor ekonomii, pracownik naukowy Instytutu Rozwoju Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Tomasz Żylicz

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych UW.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Mikołaj Czajkowski

Profesor nauk ekonomicznych, wykładowca na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Nie mam zdania

Michał Brzoza-Brzezina

Profesor ekonomii, pracownik Katedry Ekonomii Ilościowej w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Irena Kotowska

Profesor ekonomii, pracownik i była dyrektor Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Odp: Nie zgadzam się

Michał Mackiewicz

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Piotr Lewandowski

Prezes Instytutu Badań Strukturalnych, jeden z jego fundatorów.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Wojciech Paczos

Makroekonomista, wykładowca na Uniwersytecie w Cardiff, prezes fundacji Dobrobyt na Pokolenia.

Odp: Nie zgadzam się

Jan Werner

Profesor ekonomii na Uniwersytecie w Minnesocie

Odp: Nie zgadzam się

Maciej Bałtowski

Prof. dr hab. na Wydziale Ekonomicznym UMCS w Lublinie

Odp: Nie zgadzam się

Tomasz Makarewicz

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwersytecie w Bielefeld.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Drugim istotnym postulatem Konfederacji jest wprowadzenie liniowego podatku dochodowego od osób indywidualnych, czyli PIT-u. Stawka tego podatku miałaby wynosić 12 proc. Dodatkowo, jak proponują politycy Konfederacji, kwota wolna od PIT-u wynosiłaby 12-krotność minimalnego wynagrodzenia. W dzisiejszych warunkach sięgałaby więc 43,2 tys. zł, zamiast 30 tys. zł. Te zmiany to symbol całej serii propozycji, które miałyby uprościć polski system podatkowo-składkowy.

"Konfederacja proponuje największą w historii Polski rewolucję podatkową" - czytamy w programie ugrupowania. Celem tej rewolucji byłoby zdynamizowanie gospodarki. Ekonomiści przyznają, że uproszczenie systemu podatkowego jest pożądane, ale do liniowego PIT-u nie mają przekonania. Jednym z wad tego rozwiązania jest to, że byłoby ono kosztowne. Jak wyliczają ekonomiści z CenEA, realizacja postulatów podatkowo-składkowych Konfederacji zmniejszyłaby wpływy do budżetu o około 86 mld zł rocznie. Wprawdzie w jej programie jest też cięcie niektórych wydatków państwa, ale nie pozwoliłoby to zasypać wyrwy w budżecie. 

Teza 2: Wprowadzenie liniowego podatku PIT na poziomie 12 proc. pozytywnie wpłynie na tempo rozwoju polskiej gospodarki.

Liczba respondentów: 35

Opinie ekspertów (35)

Aleksandra Majchrowska

Doktor habilitowana nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Jestem zwolennikiem podatku liniowego. Czy na poziomie 12 proc. to już jest dalsza kwestia, chociaż wydaje mi się, że ta stawka musiałaby być wyższa. Zgodnie z założeniami, podatki mają być źródłem finansowania dóbr publicznych, z których korzystają obywatele. Ponieważ wszyscy korzystają z dróg, chodników, oświetlenia ulicznego, szpitali itd., to moim zdaniem wszyscy powinni proporcjonalnie się na te dobra publiczne składać, płacąc na przykład 12, 15 czy 19 proc. podatku jako swego rodzaju składkę na dobra wspólne. Zupełnie nie rozumiem zatem na przykład idei ulgi podatkowej dla rodzin 4+, gdyż członkowie tych rodzin również korzystają z dóbr publicznych. Co więcej, uważam takie rozwiązania za niesprawiedliwe, dyskryminujące inne gospodarstwa domowe. Wprowadzenie podatku liniowego zmniejszyłoby również, moim zdaniem, skłonność do kombinowania i ukrywania dochodów, aby nie wejść w kolejne progi podatkowe.

Andrzej Cieślik

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Nie zgadzam się

Niestety, jednolita stawka podatku będzie prowadziła do rozwarstwienia społecznego, a w związku z tym wzrostu i rozwoju populizmu, co nigdy dobrze dla gospodarki się nie kończy.

Marek Ignaszak

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt na Uniwersytecie Goethego we Frankfurcie

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Nie ma dowodów na poparcie tej tezy. Wręcz przeciwnie: obecnie kraje zamożne mają wyższe stawki podatkowe niż kraje rozwijające się. Zwolennicy niskich podatków często przekonują, że gdyby kraje bogate obniżyły swoje podatki, to byłyby jeszcze zamożniejsze. Również to rozumowanie jest niepoparte dowodami. Można natomiast znaleźć dużo dowodów (w postaci prac naukowych opartych o dane gospodarcze) dokumentujących pozytywny wpływ wydatków publicznych na rozwój - w szczególności wydatków na naukę i badania, infrastrukturę czy dostęp do wymiaru sprawiedliwości. Dużo większe znaczenie dla rozwoju państwa ma to, jak wpływy z podatków są wydawane, niż to jak wysokie są te podatki.  

Cezary Wójcik

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Obniżona stopa podatkowa miałaby pozytywny wpływ na wzrost. Jednak mogłaby zwiększyć też nierówności społeczne.

Wojciech Charemza

Profesor ekonomii, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Odp: Zgadzam się

Zgadzam się trochę niechętnie. W aktualnej sytuacji, sprzyjającej odpływowi kapitału z kraju i osłabianiu waluty, poprawa atrakcyjności inwestowania nie zaszkodzi. Z drugiej strony, ma to oczywiste negatywne skutki społeczne. Bilans mi jednak wychodzi na plus.

Łukasz Rachel

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt na University College London.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Polski system podatkowy jest już za mało progresywny i w tym sensie ta zmiana idzie w złym kierunku. Przy obecnej sytuacji makroekonomicznej (chodzi o wysoką inflację - red.) trzeba podatki podnosić, a nie obniżać, szczególnie, że jest na co wydawać.

Witold M. Orłowski

Profesor ekonomii, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie, były rektor tej uczelni.

Odp: Nie zgadzam się

Jeśli będzie to zrobione w sposób nieodpowiedzialny, efektem może być finansowa katastrofa.

Marek Góra

Profesor ekonomii, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej

Odp: Nie mam zdania

Na pewno uprościłoby to system podatkowy i zmniejszyło koszty poboru podatków. Miałoby jednak prawdopodobnie pewne negatywne skutki redystrybucyjne. Poza tym, ustalenie stawki PIT na 12 proc. wymagałoby wskazania, jakie byłyby konieczne dostosowania w zakresie struktury i wysokości innych podatków. 

Jan Hagemejer

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Nie mam zdania

Literatura na temat kształtu systemu podatkowego raczej nie dostarcza wyraźnych konkluzji na temat tego, czy progresja lub jej brak wpływają na tempo wzrostu. Ważne są też inne elementy systemu podatkowego, np. co z kwotą wolną?  

Martyna Kobus

Doktor habilitowana nauk ekonomicznych, pracownik Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk

Odp: Nie zgadzam się

Grzegorz Gorzelak

Profesor ekonomii, pracownik Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk.

Odp: Nie zgadzam się

Małgorzata Zaleska

Profesor ekonomii, dyrektorka Instytutu Bankowości SGH, przewodnicząca Komitetu Nauk o Finansach PAN.

Odp: Nie zgadzam się

Marcin Piątkowski

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Akademii Leona Koźmińskiego.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Małgorzata Iwanicz-Drozdowska

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Systemu Finansowego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Krzysztof Jajuga

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Inwestycji Finansowych i Zarządzania Ryzykiem oraz dyrektor Instytutu Zarządzania Finansami na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Nie mam zdania

Rafał Weron

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Badań Operacyjnych i Inteligencji Biznesowej na Politechnice Wrocławskiej.

Odp: Zgadzam się

Michał Myck

Doktor hab. nauk ekonomicznych, dyrektor Centrum Analiz Ekonomicznych (CenEA), wykładowca Uniwersytetu w Greifswaldzie.

Odp: Nie zgadzam się

Andrzej Rzońca

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, członek rad nadzorczych i doradczych.

Odp: Nie mam zdania

Marek Kośny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Nie zgadzam się

Joanna Wolszczak-Derlacz

Doktor hab. nauk ekonomicznych, wykładowca na Wydziale Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej.

Odp: Zgadzam się

Maciej Grodzicki

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Ekonomii Matematycznej na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Ryszard Rapacki

Profesor nauk ekonomicznych, wieloletni pracownik naukowy Szkoły Głównej Handlowej.

Odp: Nie mam zdania

Marian Gorynia

Prof. Marian Gorynia, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Odp: Nie zgadzam się

Michał Możdżeń

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Polityk Publicznych Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Elżbieta Adamowicz

Profesor ekonomii, pracownik naukowy Instytutu Rozwoju Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zgadzam się

Mikołaj Czajkowski

Profesor nauk ekonomicznych, wykładowca na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Zdecydowanie się zgadzam

Tomasz Żylicz

Profesor ekonomii, pracownik Wydziału Nauk Ekonomicznych UW.

Odp: Nie mam zdania

Michał Brzoza-Brzezina

Profesor ekonomii, pracownik Katedry Ekonomii Ilościowej w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Irena Kotowska

Profesor ekonomii, pracownik i była dyrektor Instytutu Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie.

Odp: Nie mam zdania

Michał Mackiewicz

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Piotr Lewandowski

Prezes Instytutu Badań Strukturalnych, jeden z jego fundatorów.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Wojciech Paczos

Makroekonomista, wykładowca na Uniwersytecie w Cardiff, prezes fundacji Dobrobyt na Pokolenia.

Odp: Nie zgadzam się

Jan Werner

Profesor ekonomii na Uniwersytecie w Minnesocie

Odp: Nie zgadzam się

Maciej Bałtowski

Prof. dr hab. na Wydziale Ekonomicznym UMCS w Lublinie

Odp: Nie zgadzam się

Tomasz Makarewicz

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwersytecie w Bielefeld.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

W programie Konfederacji, w ramach wspomnianej rewolucji podatkowej, znalazła się też propozycja tzw. dobrowolnego ZUS-u dla przedsiębiorców. "Chcemy, by w rękach polskich przedsiębiorców zostawało jak najwięcej zarobionych pieniędzy, dlatego wprowadzimy dla nich dobrowolny ZUS. To oni, a nie urzędnicy, najlepiej wiedzą jak spożytkować własne dochody" - głosi program tej partii. 

O ocenę tej propozycji pytaliśmy uczestników panelu ekonomistów "Rzeczpospolitej" już w grudniu ub.r., gdy dyskusję na ten temat wywołał rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorstw Adam Abramowicz. Niemal 90 proc. ankietowanych wtedy ekonomistów uznała, że zwolnienie przedsiębiorców z obowiązku płacenia składek na ZUS to zły pomysł.

Teza 3: Prowadzący działalność gospodarczą powinni sami decydować, czy chcą płacić składki na ubezpieczenia społeczne (przede wszystkim składki emerytalne).

Liczba respondentów: 28

Opinie ekspertów (28)

Michał Mackiewicz

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Uniwersytetu Łódzkiego.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Badania z ostatnich 30 lat w obszarze ekonomii behawioralnej dowodzą, że ludzie nie są wcale racjonalni. Jednym z tego objawów jest słabe planowanie w długim horyzoncie. Jeżeli będzie można nie płacić składek, to większość osób zwyczajnie tego nie zrobi, a potem pojawią się "pilne potrzeby" i wieczne odkładanie na później momentu, w którym człowiek zaczyna oszczędzać na emeryturę. A na końcu będziemy mieli rzeszę byłych przedsiębiorców bez prawa do emerytury, na których państwo i tak będzie musiało w pewnym zakresie łożyć, żeby nie umarli z głodu.

Wojciech Charemza

Profesor ekonomii, wykładowca w Akademii Finansów i Biznesu Vistula.

Odp: Nie zgadzam się

Diabeł tkwi w szczegółach. Jeżeli składki emerytalne będą dobrowolne, to, zgoda, przedsiębiorstwa wyjdą z szarej strefy itp., ale czy budżet za jakieś 15-20 lat to wytrzyma? Wytrzyma, jeżeli gospodarka będzie się stabilnie rozwijać, bez zaburzeń wewnętrznych i zewnętrznych, ale bądźmy realistami. 

Maciej Bałtowski

Prof. dr hab. na Wydziale Ekonomicznym UMCS w Lublinie

Odp: Nie zgadzam się

Mam generalnie liberalne poglądy ekonomiczne, ale dobrowolność składek emerytalnych, to cofanie się do XIX w. Od ponad 100 lat dobrze znane są wszystkie argumenty przeciw takiemu anachronicznemu rozwiązaniu.

Marian Gorynia

Prof. Marian Gorynia, prezes Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego, wykładowca Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.

Odp: Nie zgadzam się

A dlaczego rozwiązanie to miałoby dotyczyć tylko prowadzących działalność gospodarczą?

Maciej Grodzicki

Doktor nauk ekonomicznych, adiunkt w Katedrze Ekonomii Matematycznej na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Składki na ubezpieczenia społeczne powinny być powszechne - na tym polega system ubezpieczeniowy. Chwilowe problemy z rentownością części mikro-przedsiębiorców nie mogą stać się przyczynkiem do dalszego osłabienia tego systemu. Ponadto, przy nadużywaniu formy JDG w Polsce (i wypychaniu nań sporej grupy pracowników), istnieje ryzyko rozlania się "dobrowolności" składek na inne grupy społeczne, pod presją oszczędności kosztów przedsiębiorstw.

Wojciech Czakon

Profesor ekonomii, twórca i kierownik Katedry Zarządzania Strategicznego na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

System ubezpieczeń społecznych może zostać skomplikowany dowolnością jednej lub wielu grup zawodowych, ale doświadczenie wskazuje na ujemne skutki takiej komplikacji. Jednym skutkiem może być wzrost kosztów obsługi całego systemu bez odpowiadających temu wzrostowi korzyści. Drugim - otwarcie furtki do optymalizacji obciążeń z tytułu ubezpieczeń społecznych.

Marek Kośny

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Jeśli takie rozwiązanie miałoby wejść w życie, można zapytać, dlaczego dobrowolność miałaby dotyczyć jedynie osób prowadzących działalność gospodarczą? Czy stoi za tym milczące założenie, że osoby te są bardziej zapobiegliwe, dokonują lepszych wyborów międzyokresowych, czy może coś innego? Nie widzę żadnego racjonalnego uzasadnienia dla wyłączania kolejnej grupy z powszechnego systemu emerytalnego. Oznaczałoby to de facto przeniesienie odpowiedzialności za ewentualne błędne decyzje odnośnie do przyszłości (czyli np. podjęcie decyzji o niepłaceniu składek przy braku innych zabezpieczeń) na poziom całego społeczeństwa, poprzez mechanizmy wsparcia w ramach pomocy społecznej.   

Joanna Tyrowicz

Profesor ekonomii, członkini Rady Polityki Pieniężnej, współzałożycielka i członkini zarządu think-tanku GRAPE.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Prowadzący działalność gospodarczą w istocie już dziś taką decyzję podejmują: gdy decydują,  czy operować poza szarą strefą czy tez w niej. Opłacenie składek to nie jest opłata per se, tylko ubezpieczenie społeczne. A już przy obecnych regulacjach osoby samozatrudnione uzyskają przeciętnie z systemu emerytalnego większa wypłatę niż do niego wpłacą. To efekt tego, że przy wpłatach obowiązuje ryczałt, a przy wypłatach istnieje gwarancja emerytury minimalnej. Jeśli będą przeciętnie zawieszać działalność w wieku wyższym niż pracownicy opuszczają rynek pracy, częściowo zmniejszą tę nierównowagę.
Problem z dobrowolnością polega zawsze na tym samym: czy społeczeństwo zostawi bez opieki osobę starszą, schorowaną, która zdecydowała się składek nie płacić, a jednocześnie wbrew najśmielszym planom sama oszczędności nie zbudowała? Ponieważ w większości zdecydujemy, że jesteśmy społeczeństwem odpowiedzialnym i solidarnym, nie zostawimy takiej osoby bez opieki, a to oznacza, że dobrowolność jest w ujęciu międzypokoleniowym iluzją. Takie propozycje i traktowanie ich poważnie erodują zaufanie do nowoczesnego społeczeństwa.

Jan Hagemejer

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Nie zgadzam się

Po pierwsze, osoba która rezygnowałaby ze świadczeń nie mogłaby się wiarygodnie zobowiązać, że jak wejdzie w wiek emerytalny, to nie stanie się beneficjentem pomocy społecznej. Teraz przynajmniej finansuje sobie minimalną emeryturę. Po drugie, oznaczałoby to znaczący przejściowy ubytek w dochodach z ZUS, które finansują bieżące emerytury. Nie mówiąc już o tym, że idea tego ubezpieczenia polega na tym, że jest powszechne.

Małgorzata Zaleska

Profesor ekonomii, dyrektorka Instytutu Bankowości SGH, przewodnicząca Komitetu Nauk o Finansach PAN.

Odp: Nie zgadzam się

Każdy pracujący obywatel powinien płacić składki na ubezpieczenia społeczne (emerytalne), żeby zapewnić sobie środki do życia po zakończeniu okresu aktywności zawodowej i nie „obudzić się” z brakiem zabezpieczenia finansowego w momencie przejścia na emeryturę. Brak odprowadzania składek na ubezpieczenia społeczne stwarza ponadto ryzyko niepokojów społecznych i postaw roszczeniowych w stosunku do państwa, aby zapewniło odpowiedni standard życia - nawet tym którzy nie współfinansowali systemu emerytalnego.

Marek Góra

Profesor ekonomii, wykładowca w Szkole Głównej Handlowej

Odp: Nie zgadzam się

Chyba, że taki prowadzący działalność podpisałby jakiś "cyrograf", że w przyszłości nigdy nie przyjdzie po pomoc, gdy będzie stary i z jakiegoś powodu bez środków do życia. Dotyczy to składki emerytalnej. Inne składki to inna sprawa i można rozważać różne opcje.
Jeszcze komentarz ogólny. ZUS obsługuje różne systemy społeczne, między innymi powszechny system emerytalny. Składki zakumulowane na indywidualnych kontach determinują (razem z wiekiem rozpoczęcie pobierania emerytury) przyszłe wypłaty. Niepłacenie składek przez niektórych (skutek braku powszechnego objęcia systemem) powoduje przerzucenie kosztu wsparcia starców bez środków do życia na resztę społeczeństwa. (bo wspomniany "cyrograf" nie da się oczywiście zastosować). Chęć niepłacenia składek emerytalnych bierze się z postrzegania ich jako quasi-podatków, jakimi rzeczywiście były do 1999 r. Teraz już nie są. To zupełnie zmienia sytuację. Propozycja dyskutowana tu jest więc archaiczna. Pozostałe składki, których przepływem zarządza ZUS, nadal są quasi-podatkami i o nich ewentualnie można rozmawiać. Czyli najpierw w rozumowaniu trzeba odpiąć składkę emerytalną od całej reszty i tę składkę pozostawić bez zmian, co do reszty można prowadzić dyskusję.

Tomasz Makarewicz

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwersytecie w Bielefeld.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Podstawą systemu ubezpieczeń społecznych jest jego powszechność.

Paweł Strzelecki

Doktor hab. nauk ekonomicznych, adiunkt w Instytucie Statystyki i Demografii Szkoły Głównej Handlowej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Jeśli system jest powszechny to pracodawcy też muszą być obowiązkowo włączeni. 

Małgorzata Knauff

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Nie zgadzam się

Wojciech Paczos

Makroekonomista, wykładowca na Uniwersytecie w Cardiff, prezes fundacji Dobrobyt na Pokolenia.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Andrzej Rzońca

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, członek rad nadzorczych i doradczych.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Małgorzata Iwanicz-Drozdowska

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Systemu Finansowego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Nie zgadzam się

Mikołaj Czajkowski

Profesor nauk ekonomicznych, wykładowca na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Martyna Kobus

Doktor habilitowana nauk ekonomicznych, pracownik Instytutu Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk

Odp: Nie zgadzam się

Witold M. Orłowski

Profesor ekonomii, wykładowca Akademii Finansów i Biznesu Vistula w Warszawie, były rektor tej uczelni.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Iga Magda

Doktor hab. nauk ekonomicznych, profesor Szkoły Głównej Handlowej, wiceprezeska IBS.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Grzegorz Gorzelak

Profesor ekonomii, pracownik Instytutu Rozwoju Wsi i Rolnictwa Polskiej Akademii Nauk.

Odp: Nie zgadzam się

Joanna Wolszczak-Derlacz

Doktor hab. nauk ekonomicznych, wykładowca na Wydziale Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej.

Odp: Zgadzam się

Agnieszka Chłoń-Domińczak

Doktor hab. nauk ekonomicznych, prorektorka Szkoły Głównej Handlowej ds. nauki.

Odp: Nie zgadzam się

Krzysztof Jajuga

Profesor ekonomii, kierownik Katedry Inwestycji Finansowych i Zarządzania Ryzykiem oraz dyrektor Instytutu Zarządzania Finansami na Uniwersytecie Ekonomicznym we Wrocławiu.

Odp: Zgadzam się

Michał Brzoza-Brzezina

Profesor ekonomii, pracownik Katedry Ekonomii Ilościowej w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Zdecydowanie się nie zgadzam

Elżbieta Adamowicz

Profesor ekonomii, pracownik naukowy Instytutu Rozwoju Gospodarczego w Szkole Głównej Handlowej.

Odp: Nie mam zdania

Paweł Doligalski

Doktor nauk ekonomicznych, wykładowca na Uniwesytecie w Bristolu.

Odp: Nie zgadzam się

Szczegółowe wyniki sondy na temat "dobrowolnego ZUS-u" dla przedsiębiorstw można znaleźć w artykule poniżej.

Czytaj więcej

Panel ekonomistów

Czy składki na ZUS dla przedsiębiorców powinny być dobrowolne? Ekonomiści: Zdecydowanie nie

"Nieodzownym warunkiem rozwoju i innowacyjności jest pozwolenie na to, by placówki edukacyjne konkurowały między sobą o ucznia i nauczyciela. Zróżnicowanie oferty edukacyjnej i programu – z zachowaniem jednolitego systemu cyklicznego sprawdzania zdobytej wiedzy – to klucz do zatrzymania spadkowego trendu w jakości nauczania i zmotywowania uczniów, podobnie jak odbiurokratyzowanie szkół i deregulacja wynagrodzeń to oczywisty sposób na zmotywowanie kadry pedagogicznej" - głosi program wyborczy Konfederacji.

Politycy tej partii chcieliby wprowadzić pożądaną ich zdaniem konkurencję w szkolnictwie za pomocą tzw. bonu edukacyjnego. Chodzi o to, aby to rodzice decydowali, do jakiej placówki trafić mają pieniądze z tzw. subwencji oświatowej. Jak sugerują wyniki naszej sondy wśród uczestników panelu eksperckiego "Rzeczpospolitej", ekonomiści w większości podchodzą do tej propozycji sceptycznie. 

Pozostało 97% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Panel ekonomistów
Rząd marnuje szansę na naprawę podatku Belki
Panel ekonomistów
Ekonomiści: Euro nie sparaliżowałoby polskiej gospodarki
Panel ekonomistów
Jakub Borowski: Polska gospodarka ma polisę ubezpieczeniową od globalnych zawirowań
Panel ekonomistów
Euro w Polsce. Czy prezes NBP ma rację? Zapytaliśmy ekspertów
Panel ekonomistów
Trampolina do sukcesu: członkostwo w UE jest motorem rozwoju gospodarki
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie. Jak zbudować efektywny HR i skutecznie zarządzać kapitałem ludzkim?